Oto zaczął się trzeci tydzień nowej pracy. Czas który już mi tu minął mógłbym podsumować jako.. genialnie udany :-)
Drugiego dnia pracy przyszedł do mnie mój PM [ Project Manager ] i stwierdził, że firma robi nowy produkt na potrzeby nowego klienta i że chciałby żebym to ja odpowiadał za pewną część tego produktu.
Następnie rozwiązywałem “taski” [ zadania ] w dość sprawnym tępie, douczając się infrastruktury i zależności w naszym środowisku developerskim.. nawet trafił mi się wątek z kwietnia, z którym nikt nie mógł sobie poradzić. Mi się udało [ PHP4, "głupi" i trudny do znalezienia błąd w kolekcji - podanej przez referencję, w której nie wracał wskaźnik na początek przed kolejnym przejściem, i jeden nielogiczny "if" ] zrobić to jeszcze tego samego dnia [ swoją drogą, o referencjach zapomniałem na rozmowie kwalifikacyjnej przy "zadaniu z gwiazdką" ;-) ].
Następnie, w związku z pierwszym zleconym mi projektem zostałem przeniesiony do głównej siedziby firmy – gdzie siedzę w piwnicy z Adminami ;-) A w trakcie przejazdu z firmy do firmy [ heh, kolejna przeprowadzka, a dopiero 2 tyg minęły ;-) ] mój Koordynator stwierdził, ze jest odpowiedzialny za nową wersje naszego czołowego produktu i chciałby żebym razem z nim w tym uczestniczył.
Cóż. Byle tak dalej :-) Pisząc nieskromnie [ a czemu mam być skromny? ;-) ], zawsze wiedziałem, że jestem dobry w te klocki [ od urodzenia przy komputerze, pierwsza-druga klasa podstawówki uczenie sie w Basicu[1], potem ogólnie sporo komputera.. a od 6 lat PHP :-) ], ale miło jak ktoś z zewnątrz też to dostrzeże.
[1] Mój nauczyciel z podstawówki ukradł mi perfidnie książkę od Basica [ tj. pożyczył i nigdy nie oddał ;-) ], zakupioną w Muzeum Techniki w PKiN w Wawie.
Dopisz się do RSS 2.0.
Możesz skomentować, albo trackbackować z Twojej strony WWW.
Post a Comment