Internet nielegalny? Przy okazji nowelizacji Kodeksu Karnego
01:19, 21 grudnia 2008 roku
| Notka, OpinieSą w Polskim prawie takie przepisy jak brak możliwości prowadzenia samochodu osobowego kierowcom z kategorią “D” (autobus), przymusem rejestracji w sądzie stron internetowych aktualizowanych częściej niż raz na miesiąc (jako jakaś forma gazety) lub przymusie posiadania (wyrabianego co rok) zaświadczenia o nie wykonywaniu usług transportowych przez osoby prowadzące firmy i posiadające samochody ciężarowe (tak! w Polsce trzeba wyrabiać sobie zaświadczenie o tym, że _nie_ prowadzi się tej działalności – dobrze przeczytaliście i trzeba dodać, że takie zaświadczenie to około 120-540zł).
Właśnie dostałem linka od mojego qmpla Uapy do artykułu na blogu Vagla dotyczącego nowelizacji Kodeksu Karnego. Nowelizacja weszła w życie 18 grudnia tego roku i dotyczyła zagadnień “hackingu” oraz “pornografii”. Ale znów przypomniał o sobie inny przepis zawarty w jednym z nowelizowanych artykułów i myślę, że może on spokojnie stanąć obok tych wymienionych powyżej.
A o czym mowa? O takim oto sformułowaniu
1. Kto wytwarza, pozyskuje, zbywa lub udostępnia innym osobom urządzenia lub programy komputerowe przystosowane do popełnienia przestępstwa określonego w art. 165 § 1 pkt 4, art. 267 § 3, art. 268a § 1 albo § 2 w związku z § 1, art. 269 § 2 albo art. 269a, a także hasła komputerowe, kody dostępu lub inne dane umożliwiające dostęp do informacji przechowywanych w systemie komputerowym lub sieci teleinformatycznej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Czemu to zdanie jest złe? Otóż wyobraźcie sobie, że każdy link który jest w internecie, każdy podlinkowany kawałek tekstu, to są dane umożliwiające dostęp do informacji przechowywanych w systemie komputerowym lub sieci teleinformatycznej. Klikając w linka uzyskujecie dostęp do strony internetowej (która jest plikiem na serwerze będącym systemem komputerowym w sieci teleinformatycznej). Tworząc tą notkę tworze nowego linka za który będą mi grozić 3 lata odsiadki, ale zaryzykuje ;-) Każdy polityk posiadający stronę internetową (wliczając w to prezydenta) łamie prawo. Każda firma posiadająca stronę internetową łamie prawo.
Śmiać mi się chce, gdy dowiaduje się o takich rzeczach. Zaraz potem dochodzi do tego zażenowanie. Czemu w tworzeniu prawa nie biorą udziału ludzie którzy znają się na rzeczy i którzy maja na tyle otwarte umysły, żeby móc odnieść to co tworzą do rzeczywistego świata i rzeczywistych sytuacji? Kłania się umiejętność czytania ze zrozumieniem.
Dochodzi do tego kolejne pytanie: czemu przy tej nowelizacji nie usunięto tego, wielokrotnie krytykowanego, sformułowania?
A co powiecie na pospolite ruszenie praworządnych obywateli i powiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez wszystkich polityków?
Update:
Dzięki Tirpitzowi mam tutaj opinię karnistki:
Przepis art. 269b kk obowiązuje od 2004r. Obecna zmiana tego przepisu jest wynikiem zmiany przepisu art. 267 k.k. i tyle.Przepis zawsze budził kontrowersje ale przepis ten dotyczy tylko takich urządzeń lub programów, które celowo zostały przystosowane do popełnienia przestępstw w nim wymienionych, a przyjmuje się że karalne są zachowania podejmowane przez osoby nieuprawnione.Przepis pozwala np ścigać operatorów witryn internetowych udostępniających narzędzia programistyczne służące do powodowania obciążeń systemów komputerowych, osób umieszczających odnośniki (linki) do zasobów zawierających takie oprogramowanie oraz osób tworzących i rozpowszechniających wirusy komputerowe.
Po obecnej nowelizacji tak naprawdę nic szczególnego nie zmienia się, a tytuł artykułu ma charakter histeryczny.Dodam jeszcze tylko od siebie że ten “pakiet” przepisó wszedł w życie na potrzeby UE.
Problem jest według mnie w tym, że w przepisie nie jest napisane, że odnosi się tylko do takich urządzeń, programów lub do osób nieuprawnionych. To jest “tylko” interpretacja osoby która ma zdroworozsądkowe podejście do sprawy. I dobrze, że tacy ludzie są i pewnie stanowią większość sędziów.
Pytanie, czy jeżeli ktoś miał by ochotę wnieść sprawę taką do sądu, to czy miała by ona w ogóle rację bytu?
No i czemu nikt nie czuje potrzeby zmiany tego przepisu, skoro jest niejednoznaczny?
Dopisz się do RSS 2.0.
Możesz skomentować, albo trackbackować z Twojej strony WWW.
Tirpitz | 21-grudnia-08 at 1:36 przed południem | Permalink
Nie jestem pewien, ale to zdanie chyba należy rozumieć nie jako coś samodzielnego, ale jako powiązane ze wspomnianymi artykułami i ustępami (jakże to słowo tutaj idealnie pasuje). Czyli, że odnosi się do informacji umożliwiających popełnienie przestępstw. [jak podanie hasła do komputer pana prezydenta, którym na pewno nie jest 12345 ;] Problemem z prawem w Polsce jest to, że nie dość, że jest wymyślane przez idiotów, nie dość, ze głosują nad nim idioci, to jeszcze jest tak sformułowane, że nikt nie może go przeczytać i od razu załapać o co w czym biega. Bo panowie posłowie wiedzą, że nie mają o niczym pojęcia, więc chociaż starają się brzmieć mądrze. A najęci przez nich prawnicy, którzy nie mogą się zahaczyć nigdzie indziej, tylko przyklaskują. W efekcie tych kilku prawdziwych ekspertów z komisji kodyfikacyjnych ma niewielki wpływ na to, co i w jakiej formie trafia do kodeksów.
Zenobius | 21-grudnia-08 at 1:53 przed południem | Permalink
Mi się wydaje, że sformułowanie “a także” oznacza, że “oprócz tego co wymienione wcześniej to jeszcze dodatkowo”, szczególnie że potem jest “lub inne”. Wiadomo co znaczy “lub” w logice.
Dlatego to zdanie można przeczytać jako “Kto udostępnia innym dane umożliwiające dostęp do informacji przechowywanych w systemie komputerowym lub sieci teleinformatycznej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”
Zresztą zdaje się tutaj na zdanie Vagla, on opisuje takie rzeczy od dawna i myślę, że wie o czym pisze :-)
Tirpitz | 21-grudnia-08 at 9:58 przed południem | Permalink
Vagla nie znam. Ale znam sędziego. Podaj dokładnie co to za zapis a zapytam. ;)
Tirpitz | 21-grudnia-08 at 10:05 przed południem | Permalink
Tak, jak już pisałem. W prawie najgorsze jest to, że zamiast napisać o co chodziło, to legislatorzy wpadają w bełkot. Wysłałem maila z pytaniem. Zobaczę, co dostanę w odpowiedzi, bo ta pani jest właśnie karnistą.
Zenobius | 21-grudnia-08 at 10:09 przed południem | Permalink
No i świetnie :-) będzie opinia kogoś kto się zna :-) Czekam zatem na info. Dzięki Tirpitz :-)
A, a Piotr Waglowski od dawien dawna zajmuje się prawem w kontekście internetu. Czasem ludzie uważają jego poglądy za nieco kontrowersyjne, ale na prawie się zna :-)
Tirpitz | 21-grudnia-08 at 10:54 po południu | Permalink
Oto jaką odpowiedź dostałem:
Przepis art. 269b kk obowiązuje od 2004r. Obecna zmiana tego przepisu jest wynikiem zmiany przepisu art. 267 k.k. i tyle.Przepis zawsze budził kontrowersje ale przepis ten dotyczy tylko takich urządzeń lub programów, które celowo zostały przystosowane do popełnienia przestępstw w nim wymienionych, a przyjmuje się że karalne są zachowania podejmowane przez osoby nieuprawnione.Przepis pozwala np ścigać operatorów witryn internetowych udostępniających narzędzia programistyczne służące do powodowania obciążeń systemów komputerowych, osób umieszczających odnośniki (linki) do zasobów zawierających takie oprogramowanie oraz osób tworzących i rozpowszechniających wirusy komputerowe.
Po obecnej nowelizacji tak naprawdę nic szczególnego nie zmienia się, a tytuł artykułu ma charakter histeryczny.
Dodam jeszcze tylko od siebie że ten “pakiet” przepisó wszedł w życie na potrzeby UE.
Zenobius | 21-grudnia-08 at 11:13 po południu | Permalink
Ale w przepisie nie jest napisane, że odnosi się tylko do takich urządzeń, programów lub do osób nieuprawnionych. To jest “tylko” interpretacja osoby która ma zdroworozsądkowe podejście do sprawy.
Pytanie, czy jeżeli ktoś miał by ochotę wnieść sprawę taką do sądu, to czy miała by ona w ogóle rację bytu?
No i czemu nikt nie czuje potrzeby zmiany tego przepisu, skoro jest niejednoznaczny?
Zenobius | 22-grudnia-08 at 11:50 przed południem | Permalink
Widzę pełna kulturka :-) Z taka mocą nie da się dyskutować.. ;-)
To może oświeć nas tu zebranych i Vagla na jego blogu, co takiego jest “jebniętego jebnięcie” w tej interpretacji?
Ada | 23-grudnia-08 at 10:57 przed południem | Permalink
Po to jest wykładnia prawa, ażeby nie czytać artykułów dosłownie bez głębszego zapoznania… Artykuły zawsze są powiązane z innymi w innych kodeksach itp. i dopiero pełne ustalenie znaczenia przepisu i ustalenie treści norm pozwala zrozumieć o co chodzi w tym jednym przepisie ;)
Pozdrawiam serdecznie
Ada | 23-grudnia-08 at 11:26 przed południem | Permalink
A do tego, że politycy łamią prawo to już się chyba przyzwyczailiśmy, hmmm?????
Zenobius | 24-grudnia-08 at 10:23 przed południem | Permalink
Ok :-)
Widać czemu potrzebujemy prawników ;-)
Dziękuję za naprostowanie.
Ada vel podblond | 24-grudnia-08 at 2:24 po południu | Permalink
Zeno… Tocz ja prawnikiem nie jestem ;)
Wesołych Świąt Ci życzę :)
Zenobius | 24-grudnia-08 at 2:40 po południu | Permalink
Wiem wiem, ale tak czy siak – dlatego potrzeba nam prawnikow :-)
teaver | 09-stycznia-09 at 9:25 przed południem | Permalink
Powiem to tak – prawnikiem nie jestem, ale miałam nieco styczności z prawem UE na studiach lingwistycznych. To, co UKIE wyprawia z językiem w ustawach, wyklucza możliwość ich prawidłowej interpretacji przez kogoś innego niż autorzy ustawy. Innymi słowy – nikt tego nie rozumie oprócz tych, co to napisali. I tak jest też z naszym prawem. Rozumiem, że każdy chce z czegoś żyć, ale pisanie prawa w taki sposób, żeby nawet wykształceni obywatele potrzebowali do jego zrozumienia prawnika to już jest paranoja. Jeszcze trochę i bloggerzy będą się musieli konsultować z prawnikiem, językoznawcą i – na wszelki wypadek- adwokatem, zanim umieszczą wpis. A kulturka pana x tylko potwierdza moja teorię, że w naszym społeczeństwie kwestia przejrzystości prawa nigdy nie zmieni się na lepsze.