17:02, 24 grudnia 2007 roku
|
Notka
Nie ma to jak zakupy przed wigilia ;-)
Moja zacna rodzicielka posłała mnie po jajka do Championa. Champion to dawny Globi, zakupiony przez sieć Carrefour. Zakupiłem migdały, suszone śliwki i, co oczywiste, jajka. Poszedłem do kasy – a tam jedna z nowych Pań przy kasie. W Championie została duża część ludzi z Globiego, w tym tacy weterani kasy, których pamiętam jeszcze z czasów podstawówki. Tym razem trafiłem na nową Panią, z dość duża wadą wzroku. Zakładam, że przy takiej niechęci ludzi do pracy na takich stanowiskach musieli brać wszystkich, ale mogli dać tej Pani naprawdę inną pracę. Nie jestem wredny, nie czepiam się “ot tak”, po prostu Pani która przykładać sobie musi towar do okularów żeby przeczytać kod paskowy, czy przeliczyć drobne nie nadaje się na kasę.
Ale to nie to jest tu sednem historii. Sednem jest paragon na którym jednym z punktów był “miód pitny trójnak”. Za cholerę nie mogłem doszukać się w siatce tego miodku. Za to na paragonie brakowało migdałów. Do tego różnica w cenie to całe 6zł. Poszedłem do Pani i powiedziałem, że system mi coś źle nabił. Pani odparła “To nie moja wina!”, na co ja “Wiem, że to nie Pani wina. Chciałbym tylko dostać z powrotem to 6zł”. Pani podeszła do kasy obok – alkoholowej. Gdzie siedział dość mocno zniewieściały Pan po 30. Oczywiście obie kolejki stanęły wtedy w miejscu a ludzie patrzyli na mnie morderczo-zawistnym wzrokiem. Pani zaczęła tłumaczyć Panu o co chodzi.. ale Pan już wiedział co z tym począć: “To Pana wina! Źle Pan nabił na wadze!”. Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech.. “Jak mogę nabić na wadze miód pitny?” zapytałem “To Pana wina!” zakrzyknął sprzedawca. No ale.. Pani poszła zważyć _prawidłowo_ moje migdały ;-) wróciła, zerknąłem jej przez ramię.. a tam ten sam kod co wcześniej. Ups, Pani też nie potrafi obsługiwać wagi. “Ale mi też nabiło miód pitny” zakrzyknęła Pani do Pana, a Pan zmieszał sie lekko i jakby zamknął się w sobie. Pani pobiegła na zaplecze, Pan zaczął znów obsługiwać klientów, zastój trwał tylko z 7-10 minut ;-) Pani wróciła z zaplecza z Panią nr2, która była zdecydowanie ważniejsza i lepiej nauczona obsługiwać wagę.. ale nie wystarczająco żeby nabić na niej migdały.. miała za to władzę – mogła skasować mój miód pitny i nabić migdały zważone na zapleczu.
Po całej tej akcji dostałem śmiechawy i miałem olbrzymią ochotę na ten miodek ;-)
01:30, 19 grudnia 2007 roku
|
Ciekawe strony
Dziś usłyszałem straszną wiadomość: “Bash padł!”. Wchodzę, a tam wywala mi Server Internal Error 500 myślę sobie “ups, trochę do dupy“. Na szczęście po paru F5 Bash “ożył”. Pewnie był przeciążony, bo potem znów zdarzyło mu się paść z tym samym błędem [ swoją drogą, nigdy nie myślałem, że dożyje takiego dnia żeby Bash był przeciążony.. z drugiej strony dziwiłem się, że jeszcze nie jest ;-) ]. bardzo dobrym, imho, posunięciem było zrobienie tam reklam i czerpanie zysków z tej strony. Bo jest do tego idealna :-) pomysł prosty, darmowy marketing dzięki Kubie W. i jego “wpadce” z dowcipem na wizji.
Ale ja nie o tym miałem. Przeglądając najnowsze doniesienia z Basha zerknąłem na wcześniej wspomniane reklamy. A tam link do gameservice.pl. Stronka pomysł ma na czasie i bardzo ciekawy w sumie. Sprzedaż itemów itp. w grach online. W pierwszym odczuciu zdumiał mnie ten pomysł, z drugiej strony.. jest przecież oczywisty :-) Ciekaw jestem tylko jakie obroty ma ten sklep i czy aukcje internetowe nie działają lepiej.
22:27, 18 grudnia 2007 roku
|
Jedzonko, Notka
W urodzinki moje zakupiłem sobie mięsko mielone. W sumie dzień ten był niezbyt udany i lekko dołujący, z przejściowymi melancholiami ;-) ale został opanowany w miarę wieczorkiem.
Wieczorem bowiem przyszła do mnie szatka z.. niszczarką do dokumentów ;-) a ja pichciłem sobie jedzonko właśnie. Najpierw słowo wstępu: od zarania moich dziejów w Tricity stwierdziłem, że będę sobie gotował jedzonko raz na parę dni, przechowywał w lodówce i odgrzewał. Co by nie gotować codziennie, a jednocześnie nie kupować jedzonka gdzieś – bo to nieekonomiczne i niekoniecznie smaczne. Dodatkowo jedzonko musi być.. i być dobre, nie jakaś tam studencka jajecznica ;-) p.t. “wstaje rano, otwieram lodówkę, drapie sie po jajkach, zamykam lodówkę”. Kilka dni przed urodzinami zapragnąłem gulaszu, ale w końcu skończyłem z mięskiem wieprzowym w sosie [ kupnym ] meksykańskim, plus pomidorki, czosnek, cebula, trochę przypraw a wsio z kuskusem. Następnie wyjadłem z tego mięso z warzywami i został sos ;-)
Tego dnia wziąłem mięso mielone wieprzowe, popieprzyłem, posoliłem, sprószyłem bazylią i oregano.. poddusiłem z cebulką i jakąś tam częścią sosu. Ugotowałem makaron spaghetti. Do mięska dorzuciłem sos który mi został, dwa ząbki czosnku, trochę cebuli i wyszło mega-pycha ;-)
Danie zaleca się spożywać z miłą osobą z garnka stojącego na stołku między dwoma krzesłami ;-)
15:00, 11 grudnia 2007 roku
|
Notka
Cóż tu dużo mówić.. 22 lata temu się urodziłem ;-)
Wypadało by podsumować roczek. Hm, rok temu poszedłem na planowaną wizytę do szpitala MSWiA i od tamtej pory mam w miarę jako taką remisję. Dorobiłem się wtedy tzw. centralki [ dojścia centralnego ], a po owej mam ciekawą bliznę ;-)
W wakacje był turnus J-elita’y.. jedne z lepszych wakacji ever, z dużą liczbą najfajniejszych ludzików ever. Przeprowadziłem się do Gdyni, mam tu pracę. Mam tu sporo projektów. I wszystko wygląda kwitnąco ;-)
Dużo przez ten rok nadrobiłem, choroba nie dawała mi za bardzo żyć w latach wcześniejszych. Ale tego też nie żałuję, bo miałem czas uczyć się tego chciałem i na dobre mi to wyszło.
Postanowienia na przyszły rok?
Nadrobić kondychę ;-)
Gdyby nie szaroburość za oknem, to było by naprawdę fajowo :-)
23:52, 04 grudnia 2007 roku
|
Notka, Sprzęt
Po odwiedzeniu pięciu sklepów w Trójmieście udało mi się nabyć klawiaturę. Nie jest to Logitech ale Labtec, którego to Logitech kupił w marcu 2001. Coś mi zaczęło świtać kiedy zobaczyłem klawisze “windowsowe” na obu klawiaturach. Potem szybkie googlanie z komórki[1] i okazało się to co napisałem wcześniej. Klawiaturka spisuje sie bardzo fajnie, mam ją już kilka ładnych dni :-)
Pisanie i kodowanie wreszcie sprawia mi przyjemność jak dawniej ;-) a praca wre, stąd czasu na pisanie już coraz mniej.
[1] kiedyś, w dawnych czasach, gdy transmisja pakietowa w telefonach nie była zbyt powszechna.. ;-) żeby znaleźć drogę gdzieś po prostu dzwoniłem do qmpla, albo qmple dzwonili do mnie. Chyba to etap w którym technologia lekko, w tym aspekcie, zabija kontakty. Z drugiej strony, jadąc trajtkiem mogę odpalić sobie putty, wejść na GG czy na IRCa.. :-) Ale znów z trzeciej strony, normalnie w autobusie miałem czas poczytać książkę, czy porobić notatki z jakiś przemyśleń apropo czegoś.. życia, projektu.. a teraz gadam ze znajomymi. Co też sprawiło, ze chce kupić telefon z pełnowymiarową klawiaturą – czyli dostęp do technologii wymaga upgrade sprzętu i wydanie pieniędzy.. ;-)