Czas przenieść bloga i wszystko co znajduje się w domenie zeno.pl na nowego dedyka. Nowy dedyk oznacza inny adres IP, czyli przenosiny DNSów. Mówiąc “we wspólnej” blog ten może nie działać przez jakieś 3-4 dni. Ale spokojnie, to nie awaria ;-)
Jak zwykle w ciągu dnia robię sobie “prasówkę” i jakoś dziś przelała mi się szala goryczy. Lubie jak artykuły pisane są z pomysłem, z użyciem słów.. pasujących do sytuacji, co oznacza, że nie zawsze posługując się tylko słownikiem języka Polskiego. Oczywiście bez przesady :-)
Natomiast zupełnie nie toleruje jak w tekście brakuje słów czy liter.. ja rozumiem, że artykuły pisane są jak najszybciej, żeby zdążyć przed konkurencją. Albo niedbale, bo tekst musi być, a tak naprawdę ważny nie jest. Albo.. nie wiem dlaczego. Co nie zmienia faktu, że takie niedbałości rażą w oczy strasznie.
Dlatego właśnie zaczynam serię linków do artykułów w których są błędy, na dziś:
- Wypadek lubelskiego autokaru w Rumunii. Są ranni – 4ty akapit, 1 zdanie, brakuje słowa “może do” lub “Do” zamiast “Być”. Zostało poprawione! Ale teraz ktoś zjadł kropkę – zdanie drugie. Poprawione!
- “Niech Rydzyk ratuje stocznie, skoro na nie zbierał!” – 3ci akapit, pierwsze zdanie po wklejonym filmie jest “a nie zostały przeznaczony” a powinno być “a nie zostały przeznaczone”. Dalej nie poprawione.
- Najgorszy uczeń świata obłał egzaminy szkolne… 38 raz? – błąd w.. tytule! “obłał” zamiast “oblał”. Do tego dwa razy słowo “żyję” w 5tym akapicie. Już poprawili tytuł. Reszta dalej nie poprawiona.
Update 17.07.2008 00:47:
Dostałem maila z “deser.pl Gazeta.pl” stworzonego o godzinie 22:19 o treści:
Diękujemy i bijemy się w piersi! Już poprawiliśmy.
Pozdrawiamy,
Deser:)
A nie poprawili.. ;-)
Update 21.07.2008 14:06:
Jeszcze 17.07 dostałem maila z Gazeta.pl o takiej treści:
Witam,
dziękujemy za uwagi, cieszymy się, że uzytkownicy czynnie uczestnicza w
zyciu serwisu, sugerowane poprawki naniesiemy najszybciej, jak to
możliwe.
Pozdrawiam
Anna Bulicka
Gazeta.pl
Cóż, widać bardziej nacisk kładzie się na kolejne materiały, nie na rzetelne i prawidłowe pisanie ;-) Szkoda.
Na targach E3 2008 Bethesda pokazała niecałe 5 minut z _akcji_ w Fallout 3. Specjalnie podkreśliłem słowo akcji, ponieważ chociażby z komentarzy na gamestar.pl wynika, iż ludzie mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem ;-)
Na starym dobrym No Mutants Allowed ( że też chłopaki nie mieli dość podczas bezFallout’cia które trwało od wydania Fallout 2 ;-) ) widać, że jednak niektórzy umieją interpretować informacje.
Tak więc wszyscy fani Fallouta – mi też się nie podoba to, co pokazał Todd Howard. Skupił się na bzikowaniu z Bloody Mess, a nie na części fabularnej, ciętym czarnym dowcipie, rozległości świata czy wreszcie samym aspekcie RPG. Do tego grał na padzie.. nie ma to jak FPP na padzie ;-) Ale muzyka jest dobrana świetnie, zarówno na trailerach jak i w.. stacjach radiowych odbieranych przez PIP Boya. Wspomniane zostało dostawanie questów przez radio – jeżeli nie będzie to przesadzone, to pomysł fajny – w końcu trudno zauważyć kogoś potrzebującego pomocy przemierzając pustynię.
System zatrzymywania czasu i celowania jest fajny i niefajny. Plus, że zostawili tą opcję, minus – bo można.. zatrzymywać czas a to daje sporą przewagę na polu walki. Plusem są zostawione stare dźwięki chociażby przy przełączeniu celów :-) Plusem jest wygląd świata. Plusem jest możliwość budowania broni – w tym wyrzutni przedmiotów. W jednym z trailerów Todd strzela pluszowymi misiami. Jeżeli będzie się w to grać tak jak w Stalkera, to jestem za :-)
Do tego dochodzą klimatyczne smaczki, takie jak Perfect Life Trailer. Oczywiście oprócz scen mordu i.. tak tak.. znów Bloody Mess ;-)
Jestem dobrej myśli jeżeli chodzi o tą grę :-) Byle by tylko to wszystko nie zostało przesadzone i sztuczne.
Update:
Trailery też kręcone są z gry na Pada. Ja rozumiem, że pierwsza wersja będzie na X-Boxa ( wzdech ), ale to wygląda strasznie. Celowanie jest kanciaste, chodzenie jest kanciaste, skręcanie tułowia jest.. kanciaste. Może sposób chodzenia nie jest taki ważny, ale celowanie.. miałem okazję grać w Gears of War na X-Boxie. Przez dobre dwie godziny nie mogłem się przyzwyczaić do sterowania. W końcu, jak udało mi się przyzwyczaić, to z poruszaniem się nie miałem problemów – ale celowanie.. “za bardzo w górę”, “za bardzo w lewo”, “kurde.. za bardzo w prawo teraz” itd. tak się nie da grać. Ta sama gra na PC – nie było problemów “boom headshot” i po sprawie ;-) . Tak więc granie na Padzie w FPP, i praktycznie w jakąkolwiek grę oprócz platformówek, jest dla mnie bezcelowe.
Jak tom-as słusznie zauważył Pad nadaje się też do grania w gry sportowe :-)
CD Projekt RED razem z one2tribe odpalili ostatnio grę przeglądarkową p.t. “Wiedźmin: Versus“. Gra jest multiplayerowa i jest.. wolna oraz, na szczęście, za darmo :-) Niestety serwery nie wyrabiają się z odświeżaniem informacji o postaciach i ich statusie – przez co użytkowanie jej jest bardzo wymagające psychicznie ;-) Bo jak tu grać, jak co chwila dostaje się informację o tym, że serwer jest nieczynny lub przechodzi aktualizację? Szkoda..
Nie dziwię się, że gra ma taki odzew – w końcu proza Sapkowskiego w Polsce jest bardzo popularna. Ja osobiście Sapkowskiego nie lubię, jakoś nieprzyjemnie czytało mi się sagę Wiedźmina – ale de gustibus :-) doceniam wkład tego autora w polskie Fantasy.
Gra jest oparta na Flashu, dlatego kłóci mi się to z wizją gier przeglądarkowych, które dostępne są przez.. dowolną przeglądarkę potrafiącą wyświetlić strony HTML. Wizja przedstawia rywalizację poszczególnych graczy na arenie walk. Można zostać Wiedźminem, Czarodziejką i Przerazą. Gracze wyzywają się nawzajem, po czym deklarują swoje ciosy i gardy w każdej kolejce walki. Jeżeli trafi się typem gardy w atak przeciwnika, to cios zostaje sparowany i obrażenia są zmniejszone. Ciosy zadawane są naprzemiennie. Po każdej walce, w zależności od jej wyniku, dostaje się lub są zabierane pieniądze, doświadczenie i punkty rankingowe. Za doświadczenie dostaje się kolejne poziomy postaci, a przy każdym poziomie dostaje się punkt do wydania na umiejętności. Umiejętności te to nowe ciosy, eliksiry, medaliony, czary lub udoskonalenie starych – każdy ma trzy poziomy wtajemniczenia.
Tak naprawdę gra ta nie wnosi nic nowego w świat gier tego typu, oprócz ładniejszej niż zwykle grafiki – dzięki Flashowi. Nie jest zbyt rozbudowana, choć autorzy przewidują nowe możliwości. Myślę, że jest to chęć przyciągnięcia przed ekran ludzi którzy znudzili się już Wiedźminem, a chcą dalej pozostać w kręgu bractwa zabójców potworów ;-)
Miłego grania, mnie ta gra jakoś nie wciągnęła :-)
Marketing to ciągła wojna z ludzką inteligencją i intuicją. Wygląda na to, że wiele firm twierdzi dalej, że w dzisiejszym świecie żeby człowiek coś kupił trzeba go.. umiejętnie oszukać. Kolejną granicę przekroczyła firma SocialMedia. Do reklamowanych przez nią produktów i usług dodają zdjęcie i imię Twojego znajomego – tak, żeby wyglądało na to, że to właśnie on poleca Ci dany produkt. Oczywiście reklama taka ma swoje terytorium na portalach społecznościowych.
Tak naprawdę reklama taka ma bardzo krótkie nogi i jest.. bezczelna. A przecież można w inny sposób..
Z niedawno sporządzonego raportu p.t. “Behavioral Targeting Attitudes: The Privacy Issues” wynika, że ludzie chcą dostawać reklamy (67% Amerykanów, głównie między 13 a 41 rokiem życia) – pod warunkiem, że rzeczywiście będą dopasowane do ich potrzeb. Gdyby reklamy były dla Użytkownika wartościowe, przydatne to z chęcią by w nie “klikał”.
Podnosi to jednak znów kwestię śledzenia ludzi w internecie i sporządzania raportów o ich zainteresowaniach – tworzenie profilu.
Ja osobiście mam dość reklam które wyskakują mi na środek ekranu, krzyczą, graja i cuda na kiju robią ;-) Mam też dość reklam które w żywe oczy kłamią – w dzisiejszym świecie kłamstwo na temat technologii czy umiejętności szybko wychodzi na wierzch.
Wiadomym jest, że ludzie odpowiedzialni za duże portale chcą na nich zarabiać, że potrzeba pieniędzy na pensje, sprzęt, łącza i całe zaplecze firmowe, żeby portal mógł istnieć. Wiadomo, że te pieniądze są generowane przez użytkowników którzy korzystają z usług danego portalu. I dlatego też reklama jest odpowiednim mechanizmem pozyskania funduszy. Ale czemu reklama ma przeszkadzać nam w korzystaniu z tych usług?
Dla mnie idealnym wypośrodkowaniem między potrzeba uzyskania przychodu a spokojem Użytkownika jest właśnie reklama behawioralna – oparta o rzeczywiste potrzeby Użytkownika. Dzięki czemu bardziej wartościowa dla reklamodawcy. Bo ilu z nas kupiło Viagrę pod wpływem spamu? ;-) Dodatkowo fakt zbierania danych o Użytkowniku powinien być jasno określony. I powinna być opcja dzięki której za jakiś abonament Użytkownik mógłby wyeliminować reklamy ze stron które przegląda. Szczerość więcej da niż najbardziej wysublimowane kłamstwo – które prędzej czy później wyjdzie na jaw.
W idealnej sytuacji reklamy zostałyby dostosowane do strony docelowej pod względem kolorystycznym – tak, żeby nie gryzły się z wizją właściciela strony ( np. reklamy wyświetlane na blogach ).
Wtedy reklama byłaby nieinwazyjna, pasująca do Użytkownika, który rzeczywiście częściej by z niej korzystał. I zysk dla reklamobiorcy jest zmaksymalizowany. Pomyślcie o tym drodzy Marketingowcy!
Jako, że nie mam co zrobić z moją domeną stwierdziłem, że dam ludziom możliwość kupienia sobie adresu email: twojastara[ at}rzal.pl . Zapraszam więc do licytacji!
Jeżeli ktoś ma pomysł co można postawić pod adresem rzal.pl – zapraszam do komentarzy :-)