Czasem zastanawiam się skąd czerpią swoje “wizje” pisarze futuryści. I czy to nie jest przypadkiem tak, że nie oni przewidują przyszłość tylko teraźniejszość czerpie z ich pomysłów.
W Warszawie ostatnio nastąpił wysyp ekranów reklamowych. Można dowiedzieć się z nich wszystkiego. Plotek z życia gwiazd, najnowszych wiadomości, nowinek sportowych.
Otaczają ludzi wszędzie, są w autobusach, metrze.. na peronach metra.
Już wcześniej trudno było nawiązać z kimś kontakt. Teraz wszyscy patrzą w ekrany. Jestem ciekaw kiedy włączą w nich dźwięk ;-) A może medioludzie obejrzą w końcu Raport Mniejszości i będą sczytywać dane personalne od osób “w biegu” i spersonalizują każdą reklamę która nas otacza. W końcu spora część ludzi mieszkających w dużych miastach ma przy sobie przynajmniej jednego RFIDa w postaci chociażby Karty Miejskiej. Warszawa, Trójmiasto, Poznań.. wystarczy zwiększyć moc odczytu ;-)
Szkoda że mimo ciekawszych form przekazu same reklamy dalej, w większości, są głupie. Ostatnio zdarza mi się oglądać telewizję. Niestety ;-) Co prawda głównie jako tło, tak, żeby coś hałasowało (btw. to chyba jest oznaka “przemediatyzowania“). I zapytuje siebie czy reklamowanie po raz setny tego samego proszku do prania czy lakieru do włosów pokazując ciągle to samo.. przyciąga jakiś konsumentów?
Czemu reklamy nie mogą być inteligentne (w końcu zdarzają się takie! :-) )? Jak już mają mnie zewsząd otaczać, to niech będzie to kreatywne!