Diaspora. Facebook killer? Rozproszona społecznościówka open source dla control freaków.
10:55, 17 września 2010 roku
| Ciekawe strony, Opinie, TechnologiaWczoraj pojawiła się pierwsza odsłona Diaspory. Nie jest to wersja dla użytkowników końcowych, lecz dla developerów. Aby zainstalować ją na swoim komputerze trzeba się trochę namęczyć. Ale może najpierw odpowiedź na pytanie
Co to jest Diaspora?
Projekt powstał na uniwersytecie w Nowym Yorku. Idea jest właściwie identyczna do tej z Appleseed. Lepszy jest marketing. Łatwiejsza ma być instalacja.
Diaspora, w zamyśle twórców, jest rozproszoną siecią społeczną, pozwalającą na kompletną kontrolę nad danymi w niej udostępnianymi. Dostarczana na zasadach Open Source ( aczkolwiek widać, że autorzy chcą mieć kasę z innych źródeł – czemu się nie dziwię, bo jednak cos ze swojej pracy mieć muszą ), rozbudowywalna przez API i napisana w Ruby. Rozproszona – oznacza działająca na zasadach peer-to-peer. Chroniona jest przez protokół SSL oraz enkrypcje PGP – żadna wiadomość nie może przemieszczać się między instancjami “otwartym tekstem”.
Każdy użytkownik Diaspory ma mieć swoją kopię/instancję aplikacji uruchomioną na swoim serwerze (komputerze) i wystawioną na świat.
Dla nie posiadających własnego miejsca hostingowego twórcy oferować mają konta na zasadach podobnych do WordPress.com – gdzie dany węzeł ( w terminologii Diaspory “seed” – yep, p2p ) będzie dostępny pod daną subdomeną ( i przechowywany na serwerach twórców projektu – co, tak z deczka tyci tyci, kłóci się z kontrolą użytkownika nad danymi, nie? ).
No, ale generalnie każdy użytkownik musi mieć jak wystawić na świat swoją instancję Diaspory – a do tego potrzebny jest hosting z Ruby 1.8.7 na pokładzie. Co jest oczywiste, żeby seed był widoczny dla innych, i aby mógł odbierać dane od znajomych, musi być stale włączony. Dla większości ludzi domowy PC odpada. A już szczególnie biorąc pod uwagę, że łącza w domach mogą do tego nie wystarczyć.
Jak wymieniać się danymi?
Gdy już mamy naszą Diasporę – czyli taki nasz profil, wypełniony danymi i wystawiony w sieć na “naszym” serwerze – musimy mieć możliwość udostępniania tego w internecie ( oczywiście decydując czy zdjęcia ze srogiej imprezy na której dużo się działo a nawet więcej się lało mają widzieć wszyscy, czy może tylko osoby które w niej uczestniczyły? ).
Dane oczywiście mogą być publiczne, ale mogą być też dostępne tylko dla jednej konkretnej osoby. Czyli gdy wiemy, że Łysy i Młody z którymi się na imprezie bawiliśmy mają swoje seedy w necie pod adresami http://mlody.joindiaspora.com i http://lysy.joindiaspora.com to możemy wpisać te adresy w “dodaj znajomego”, wysłać zaproszenie, i zdecydować co który ma widzieć. Gdy już węzły Młodego i Łysego zapoznały się z naszym węzłem, to gdy tylko napiszemy jakiś nowy status, to i oni go zobaczą. A gdy któryś z nich postanowi go skomentować, to ten komentarz wysłany zostanie do wszystkich trzech osób ( tak, to jest Facebook ).
Idea jest piękna, prosta i.. powiedzmy, że zrealizowana ( choć dalej nie udało mi się odpalić Diaspory na moim komputerze – trzy godziny męczenia się starczą póki co – to widziałem kilkoro uradowanych ludzików wysyłających sobie nawzajem wiadomości o tym jak to fajnie mieć coś, czego prawie nikt oprócz nich nie ma ;-) ).
Tak, bo póki co to ta aplikacja nie ma w ogóle dokumentacji. Tutoriale “jak zainstalować” powstają na blogach różnych niezrzeszonych w projekcie ludzi. Diaspora oparta jest o Ruby, z którego ja nie miałem okazji dużo korzystać, więc trudno mi samemu debugować błędy. Natomiast jeszcze żaden poradnik nie przeprowadził mnie przez proces instalacji aplikacji tak, żeby wszystko działało ( na mojej developerskiej Fedorze, bo nie chce zaśmiecać sobie Windowsa). No i niestety nie wszędzie dostępne są paczki z odpowiednią wersją Ruby. Udało mi się natomiast dowiedzieć, niejako przy okazji, o ciekawej bazie danych MongoDB – zorientowanej w okół zapisu dokumentu, a nie w modelu relacyjnym czy hierarchicznym. Ale to temat na osobny wpis.
Przyszłość Diaspory
Chłopaki z NYU zdobyli rekordowe 170k$ na rozwój projektu przy pomocy Kickstarter. W ich ideę uwierzyło 6479 ludzi. Wielu ludzi z miejsca ich nie cierpi. Ciekawe kto będzie miał rację?
Ja, mimo wszystko, wróżę projektowi ciekawą przyszłość. Ale mogącą się zdarzyć tylko przy spełnieniu kilku warunków. Musi powstać dokumentacja – zarówno dla developerów jak i prostych szaraczków – która wyjaśni dokładnie proces instalacji i jak to wszystko działa. Muszą powstać miejsca hostingowe dla Diaspory na których ludzie będą mogli odpalać swoje seedy ( i powierzać tym firmom swoje dane ;-) ). Twórcy aplikacji nie mogą być łasi na kasę – a niestety takie zapędy można u nich zaobserwować ( a może się mylę? ). Jedyny powód dla którego to może się przyjąć to skala – czyli odpowiednia liczba ludzi korzystająca z tego rozwiązania, aby i inni chcieli z niego korzystać. No i.. musi być to lepsze niż Facebook do którego wszyscy zdołali już przywyknąć ;-)
Coś jeszcze?