Bałem się, że druga część Mafii pójdzie w stronę GTA. Nie mam nic przeciwko GTA, ale jakoś lata 20-60 ubiegłego wieku nie pasują mi do klimatu mafijnego.
Na szczęście Mafia została Mafią. Czesi zrobili grę w swoim stylu, bez dużych narzutów z zewnątrz ( inni to mają, to my też musimy mieć ). Nie ma achivementów – można sobie za to odblokować grafikę z gry ( artworki ). Zbiera się też plakaty poszukiwanych ( Wanted ).. oraz Playmates z Playboyów z lat w których toczy się gra ( 1941-1953 ).
Tak, ta gra jest dla pełnoletnich – Playmates są bez cenzury. Język którym posługują się bohaterowie jest brutalny, przerywniki filmowe są brutalne a krew leje się litrami – brutalnie. Przerywniki wydają się prerenderowane, ale wg zapewnień 2k Czech wstawki są renderowane na bieżąco silnikiem gry.
Muzyka – niesamowicie olbrzymi plus za licencjonowanie utworów z tamtych czasów. W radiu można usłyszeć całą masę kawałków od jazzu po rock’n'roll, a nawet wstawki o wyzwoleniu Polski spod okupacji niemieckiej przez Rosjan ;-) Wiele z naszych działań w grze wspominanych jest w radiu – “we break our regular program for this special announcement!”.
Grafika jest poprawna. Nie ma olbrzymich wodotrysków. Ale ogląda się przyjemnie. No i nie kosi komputera nawet na max detalach, co jest plusem gdy ma się kompa sprzed dwóch lat ( jak ten czas szybko leci ). Nawet przy dużej naparzance, serii wybuchów czy masie ludzików do pozabijania – gra się dobrze (a sprzęt mój ma 4Gb RAMu, CoreQuad 2,67GHz i GTX 260 ). Wygląda na to, że Czesi zrobili sprawny silniczek.
Czuć natomiast, że gra jest konsolowa. Kontrola czułości myszy składa się z ustawienia od “low” do “high” a przeskoki między nimi są zdecydowanie za duże. Ale to już chyba będzie odwieczny ból PCtów.
Nawet na dużym poziomie trudności przeciwnicy dają nam sporo czasu na załatwienie ich – więc gra się łatwo jak się ma duży refleks. AI przeciwników jest dobrze napisane. Potrafią organizować się w grupy i zachodzić z flanki. Ale aktualnie to chyba standard.
Ciekawy jest system liczenia hitpointów. Jest “ssanie kciuka” – czyli jak sobie poczekamy trochę, to hpki się zregenerują. Natomiast nigdy nie jest to maksymalna ich wartość – do maksimum możemy doprowadzić poprzez jedzenie i picie.
W samochodach kończy się paliwo które można uzupełniać na stacjach benzynowych. Możemy też kupować ciuchy – a zmiana wizerunku jest potrzebna, gdy policja zna nasze twarze. To samo tyczy się samochodów – można zmieniać ich kolor, zmieniać tablice rejestracyjne, felgi z oponami i robić tuning. Nasz garaż może pomieścić maksymalnie 10 samochodów. Natomiast poprzez zbyt krótką rozgrywkę nie ma dość wolnego czasu żeby przyzwyczaić się do samochodu i dbać o niego. Tak więc opcji z tablicami użyłem łącznie.. ee.. raz. O wiele częściej zmieniałem ciuchy – których dla odmiany nie ma za dużo do wyboru, a przebierać się trzeba.
Samych samochodów jest sporo – koło 50. Oczywiście mamy carcyclopedie w grze, która z czasem uzupełnia się o nowe pojazdy. Jeździ się nimi ciekawie ( można się przełączyć na tryb symulacji ), chociaż czasem jakby miało się stały poślizg. Pościgi są przyjemne, AI przeciwników jest fajowe – czasem trudno komuś uciec czy go dogonić. Ten kawałek dopracowany jest bardzo dobrze. Szkoda, że nie wykorzystywany zbyt często.
Broni mamy sporo. Okres II wojny światowej to wykwit nowych elementów uzbrojenia – siłą rzeczy ;-) . Samego Thompsona ( Tommy Guna ) jest kilka rodzajów. I znów brak tu nowych rozwiązań – nasz bohater bez problemu targa ze sobą kilka pistoletów, kilka karabinów, shotguna, koktajle mołotowa, granaty, pistolety maszynowe.. płaszcze w tamtych czasach były bardzo pojemne.
Fabuła. Cóż, jak wspomniałem wcześniej gra jest krótka - można ją przejść w ciągu 10h. Wszystko zdaje się być o wiele za szybkie, a przez to naciągane. Czasem brak jest ostrzeżeń czy pokazania przyczyny danego wydarzenia. Materiał, fabuła, scenariusz – ma się wrażenie, że cała historia została pocięta na kawałeczki i poskładana tak, żeby zmieścić się na jednej płycie.. lub wg jakiś założeń “ile ma trwać gra”.. lub jeszcze innego wyznacznika oderwanego od rzeczywistości. Szkoda, ale to chyba też jest coś do czego trzeba się w grach tego typu przyzwyczaić. Nawet taki hit jak Crisis był do przejścia za jednym posiedzeniem.
Rozgrywkę zaczynamy od samego dołu i pniemy się w górę. Ciekawy jest tutorial – pierwsza rozgrywka – ale to zostawię do odkrycia samemu. Generalnie.. są intrygi, są romanse, są kłopoty i zwroty akcji. Naprawdę, gra mogła by być dłuższa i pociągnąć dłużej chociaż kilka wątków – bo mają niezły potencjał. Oprócz tego gra jest filmem. Z każdej sytuacji jest tylko jedno wyjście, jest jeden wątek fabularny, nie ma decyzji. Brakuje też trybu freeride. Po mieście można sobie pojeździć tylko podczas wypełniania misji lub między nimi.
Jest strasznie dużo zapożyczeń z filmów. Smaczków z Goodfellas. Ojca chrzestnego – właściwie każdej jego części. Np. sprzedaż szwindlowanych papierosów z przyczepy ciężarówki.
Tak właściwie niedługo przed graniem w Mafię II zrobiłem sobie wprowadzenie w nastrój poprzez oglądanie klasyków kina mafijnego oraz zjadłem spaghetti ( tak, trzeba się czasem poświęcić ;-) ). Ale chyba te podchody nie były potrzebne – bo mimo krótkiej rozgrywki i mało skomplikowanej fabuły, gra się dynamicznie i bardzo przyjemnie. A gra zostawia dobre wrażenie – choć krótkie.. ;-)