<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Zenobius, czyli Piotr Baranowski &#187; Praca</title>
	<atom:link href="http://zenobius.zeno.pl/archives/tag/praca/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zenobius.zeno.pl</link>
	<description>IT, Świat, Praca, PHP.. życie.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 23 Mar 2011 16:47:33 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Czego mogą nauczyć nas gry komputerowe? cz. I Jak wygląda świat graczy?</title>
		<link>http://zenobius.zeno.pl/archives/595/notka/czego-moga-nauczyc-nas-gry-komputerowe-cz-i</link>
		<comments>http://zenobius.zeno.pl/archives/595/notka/czego-moga-nauczyc-nas-gry-komputerowe-cz-i#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Dec 2010 15:16:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zenobius</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gry]]></category>
		<category><![CDATA[Notka]]></category>
		<category><![CDATA[Opinie]]></category>
		<category><![CDATA[TED.com]]></category>
		<category><![CDATA[czas]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[kreatywność]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zenobius.zeno.pl/?p=595</guid>
		<description><![CDATA[Jestem graczem. Gdy miałem niecałe dwa lata, w 1986 roku, w moim domu pojawił się IBM PC AT na którym, już wtedy, były preinstalowane gry. Pamiętam do tej pory uczucia które wzbudzało we mnie granie. Uczucie rywalizacji przy graniu w PC-POOL czy Spacewar!, chęć bycia coraz lepszym w wyścigach, czy wyzwanie i chęć odkrycia historii [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem graczem. Gdy miałem niecałe dwa lata, w 1986 roku, w moim domu pojawił się IBM PC AT na którym, już wtedy, były preinstalowane gry. Pamiętam do tej pory uczucia które wzbudzało we mnie granie. Uczucie rywalizacji przy graniu w PC-POOL czy <a title="Spacewar!" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Spacewar" target="_blank">Spacewar!</a>, chęć bycia coraz lepszym w wyścigach, czy wyzwanie i chęć odkrycia historii przy <a title="Space Quest" href="http://en.wikipedia.org/wiki/Space_Quest:_The_Sarien_Encounter" target="_blank">Space Quest</a>. Potem było już tylko lepiej. Pojawiła się Amiga, Pegasus, gry takie jak Contra, Mario, Settlers, Settlers 2, pierwsze Playstation, Intel Pentium 75MHz, coraz lepsza grafika, ciekawe historie i coraz bardziej złożone mechaniki. Potem granie online: Quake, Half-Life, Counter Strike, Unreal Tournament, Day of Defeat, Battlefield 1942, Ultima Online, MUDy. Gry &#8220;singlowe&#8221; których wszystkich na pewno nie pamiętam, ale wspomnieć muszę o serii Fallout ( łącznie z ostatnim New Vegas ), Baldur&#8217;s Gate, Planescape Torment, serii Vampire, grach FPP od Wolfensteina po Half-Life 2, Bioshock, System Shock.. sporo ich było. Nie wiem ile czasu spędziłem na graniu &#8220;w młodości&#8221;, ale z pewnością znaczącą ilość czasu. Co ciekawe, w dzisiejszych czasach, w USA, od piątej klasy podstawówki ( coś jak koniec podstawówki u nas ) do ukończenia liceum, uczeń siedzi przed ekranem komputera, grając w gry, średnio 10000 godzin. Przy stu procentowej obecności na zajęciach, czas nauki w szkole w USA we wspomnianym czasie to 10080 godzin. Oznacza to, że uczeń poświęca mniej więcej tyle samo czasu na naukę grania w gry komputerowe co na naukę wszystkiego innego. <strong>Jest to przerażające, ale jednocześnie można o tym pomyśleć jako o niesamowitym zasobie osobogodzin do wykorzystania do czegoś dobrego, kreatywnego, budującego.</strong> I właśnie o tym będzie ta seria wpisów.</p>
<p>Ja sam nie mam teraz czasu grać. Za gracza uważa się osobę, która  średnio gra godzinę dziennie codziennie, ja na pewno nie spędzam tyle  czasu przemierzając wirtualne światy. Możliwe, że w pierwszym zdaniu  powinienem napisać &#8220;byłem graczem&#8221;, ale mentalnie dalej się za gracza  uważam.</p>
<p>Ale jestem też znudzony. Oprócz braku czasu, coraz rzadziej zdarza mi  się napotkać grę która wzbudza we mnie jakieś emocje, czy jest wyzwaniem. W którą tak po  prostu chciałbym pograć. Która stymuluje mnie na tyle intensywne żeby  przyciągnąć mnie do siebie na długie godziny. Tak jak książka czy film  przyciągają nas interesującą fabułą.</p>
<p>Znalazłem trzy prezentacje, trwające łącznie około godziny. Zazębiają się one w wielu kwestiach. Trzy prezentacje z których każda pokazuje, że z graniem się nie wygra ;-) ale też, że można przekuć je na coś dobrego.</p>
<p>Pierwsza z nich jest najstarsza (luty 2006) i pokazuje spojrzenie na przyszłość.. czyli na to co teraz i to co będzie za kilka lat. Jest też trochę smutnym, przerażającym i melancholijnym spojrzeniem wstępem do całego tematu.</p>
<p>W prezentacji zawarte są dwa ciekawe filmy. Jeden pokazuje ewolucje gier od zarania dziejów po rok 2006 (6:29). Drugi to swoisty manifest studenta uzależnionego od gier, zrealizowany w bardzo fajny, profesjonalny sposób (9:30). Dodatkowym smaczkiem niech będzie to, że prelegentem jest David Perry, człowiek odpowiedzialny za Earthworm Jim, MDK, Messiah, czy adaptacje takich filmów jak Alladin, Matrix czy Terminator na coś w co możemy pograć. Dostępne są polskie napisy.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="334" height="326" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="wmode" value="transparent" /><param name="bgColor" value="#ffffff" /><param name="flashvars" value="vu=http://video.ted.com/talks/dynamic/DavidPerry_2006-medium.flv&amp;su=http://images.ted.com/images/ted/tedindex/embed-posters/DavidPerry-2006.embed_thumbnail.jpg&amp;vw=320&amp;vh=240&amp;ap=0&amp;ti=361&amp;introDuration=15330&amp;adDuration=4000&amp;postAdDuration=830&amp;adKeys=talk=david_perry_on_videogames;year=2006;theme=what_s_next_in_tech;theme=tales_of_invention;event=TED2006;&amp;preAdTag=tconf.ted/embed;tile=1;sz=512x288;" /><param name="src" value="http://video.ted.com/assets/player/swf/EmbedPlayer.swf" /><param name="bgcolor" value="#ffffff" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="334" height="326" src="http://video.ted.com/assets/player/swf/EmbedPlayer.swf" flashvars="vu=http://video.ted.com/talks/dynamic/DavidPerry_2006-medium.flv&amp;su=http://images.ted.com/images/ted/tedindex/embed-posters/DavidPerry-2006.embed_thumbnail.jpg&amp;vw=320&amp;vh=240&amp;ap=0&amp;ti=361&amp;introDuration=15330&amp;adDuration=4000&amp;postAdDuration=830&amp;adKeys=talk=david_perry_on_videogames;year=2006;theme=what_s_next_in_tech;theme=tales_of_invention;event=TED2006;&amp;preAdTag=tconf.ted/embed;tile=1;sz=512x288;" bgcolor="#ffffff" wmode="transparent" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Według mnie najciekawszą częścią tej prelekcji jest film studenta zaczynający się w 9min30s. Padają w nim mocne stwierdzenia, których słuszność potwierdzą prelekcje które pokaże w kolejnych wpisach.</p>
<p>Zresztą, myślę, że sporą ich część mogą potwierdzić wasze własne doświadczenia.</p>
<p>Granie wiąże się z silnymi emocjami. Gry są tak zaprojektowane, po to byśmy chcieli w nie grać. Bo co uzależnia mocniej od emocji właśnie? Każdy gracz czuł wzruszenie, podniecenie, dumę czy strach. Niezliczoną ilość razy przebiegały nam ciarki po plecach. W końcu czujemy, że to nasze działania i decyzje mają wpływ na świat w którym się poruszamy. Czujemy odpowiedzialność za naszych żołnierzy nawet mimo tego, że 95 procent ich działań jest zaprogramowanie. Przez to intensywność naszych emocji jest stosunkowo duża. Czujemy to przy wszystkich tych &#8220;whoa&#8221; momentach &#8211; gdy zbieramy szczękę z ziemi, gdy udało  się nam dokonać coś, czego teoretycznie dokonać nie mogliśmy &#8211;  coś epickiego. Wynik 80:4 k:d w CSa, trwająca minutę i wygrana walka na  karabiny snajperskie, pokonanie kolejnego bossa, odkrycie dalszej telenowelowej historii w Metal  Gear Solid &#8211; wszystko to, chcąc nie chcąc, budzi w nas &#8211; graczach &#8211;  emocje.</p>
<p>Pisałem wcześniej, że jestem znudzony i po tej prelekcji myślę, że wynika to ze zbyt dużych oczekiwań. Oczekiwań które zostały rozbudzone przez granie w przeszłości. Zostałem przyzwyczajony do zupełnie   innego poziomu oddziaływania niż jest oferowany dziś. Bo mnie nie rusza   specjalnie nowa świetna grafika, tylko fabuła &#8211; która teraz ma   tendencje do bycia coraz płytszą, albo coraz bardziej zbliżoną do Mody   na sukces w kosmosie albo w świecie fantasy. Kręci mnie też interakcja i skomplikowanie, które są często zarzucane na rzecz liniowości i cutscenek. Wystarczy porównać budowę poziomów z Quake 2 z tymi z Crisis.</p>
<p>W grach nasze wysiłki są od razu nagradzane, gra od razu powiadamia nas o naszych postępach. Co poziom dowiadujemy się jak nam poszło, co chwilę odblokowujemy jakiś &#8220;achievement&#8221; czy zdobywamy trofeum. Cała gra składa się z wielu wielu małych i dużych celów, a dzięki ich zdobywaniu wciąż czujemy, że posuwamy się do przodu.</p>
<p>Jesteśmy przyzwyczajani przez gry do tego, że mamy szybki i bezpośredni wpływ na życie. To co  robimy zmienia świat, mamy też natychmiastowy feedback.  Nie musimy czekać miesiąca żeby dowiedzieć się, czy nasza akcja się  powiodła. W realnym świecie nie mamy  takiego poziomu interakcji, a przez to czujemy, że nie mamy wpływu na własne życie.</p>
<p>Przez to niektóre uniwersytety zrezygnowały z  wystawiania ocen, a w ich miejsce stworzyły &#8220;paski postępu&#8221; &#8211; zupełnie  takie same jak przy zdobywaniu doświadczenia w grach. Dzięki temu każda ocena coraz bardziej posuwa nas do przodu &#8211; i widać to dokładnie. Taki pasek pokazuje drogę która pokonaliśmy, łatwiej też jest porównać go do czyjegoś paska i utworzyć ranking, a przez to stworzyć zdrowe współzawodnictwo.</p>
<p>Patrzymy na świat i rozumiemy świat poprzez pryzmat naszych doświadczeń, tego co przeżyliśmy i co widzieliśmy wcześniej. Od mojego pokolenia, a pewnie i w tym trochę wcześniejszym też, dużo z życiowych doświadczeń stworzyły telewizja i gry. Gdy jesteśmy nastolatkami nasz mózg nie do końca  kapuje, że to co oglądamy nie jest rzeczywiste, szczególnie gdy stanowi  to tak dużą część świadomego życia. Najzupełniej w świecie nie ma porównania do rzeczywistości. To co widzimy w TV czy ekranie staje się naszą rzeczywistością.</p>
<p>Czy po pięciu godzinach grania w Gran Turismo czy Need for Speed nie macie poczucia, że staliście się mistrzami kierownicy?</p>
<p>Albo po graniu w Tony Hawka nie macie ochoty wskoczyć na deskę i &#8220;kręcić&#8221; tricki, mimo, że wasza jedyna dotychczasowa styczność z deską była krótka i szybko po niej nastąpiła styczność z asfaltem? Ja wiem, że tak mam.</p>
<p>A ile razy ktoś z czytających chciał &#8220;zasejwować&#8221; życie, tak na wszelki wypadek?</p>
<p>Przez to, że nasze życie i świat nie dają nam takiej interakcji i poczucia, że można coś zmienić w łatwy sposób, problemy takie jak ubóstwo, wojna, choroby czy ludobójstwo tracą swoją powagę, stają się płytkie, nie dotyczące nas. W końcu w grach głównym pomysłem na fabułę jest &#8220;od zera do bohatera&#8221;. Ile razy ratowaliście już świat? Bo ja z kilkadziesiąt. W życiu, teoretycznie, nie mamy szans stać się takimi bohaterami. A skoro nie mamy jak rozwiązać tych problemów, to nie przejmujemy się nimi.</p>
<p>Spędzamy tonę czasu grając, w grach czujemy się bohaterami, dokonujemy epickich czynów, przeżywamy intensywne emocje, dostajemy szybki feedback &#8211; czujemy się panami swojego losu. Z tego wynika ten zły wpływ gier i możliwość uzależnienia się od nich. Z jednej strony jest to przerażające, ale z drugiej &#8211; nic tego nie zmieni. Rynek gier komputerowych stale rośnie, gry będą powstawać dalej. Będą coraz bardziej realistyczne i będą nas coraz bardziej wciągać i odcinać od rzeczywistości. Niedawno był boom na HD, teraz zaczyna się boom na 3D. Fizyka w grach jest coraz lepsza. Nie ma przed tym ucieczki.</p>
<p>Jedna z istniejących teorii sukcesu, sformułowana przez Malcolma Gladwella, mówi, że spędzając nad czymś 10000 godzin zanim osiągniemy wiek 21 lat, stajemy się wirtuozami tego czegoś. Oznacza to, że cała masa nastolatków jest wirtuozami grania w gry komputerowe. Ale co to oznacza i jak można przekuć to w coś dobrego?</p>
<p>Na końcu filmu Michaela, studenta z opublikowanej tu prelekcji, padają słowa, że &#8220;Może to pranie mózgu [ przez gry komputerowe ] nie jest takie złe. Wyobraźcie sobie gry uczące nas wzajemnego poszanowania, czy pomagające nam zrozumieć problemy otaczającego nas świata. Gry mają potencjał do robienia dobrych rzeczy. &#8221;</p>
<p>I właśnie o takim podejściu do sprawy będzie część druga.
<div class="fblike_button" style="margin-left: 30px; margin-top: 10px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fzenobius.zeno.pl%2Farchives%2F595%2Fnotka%2Fczego-moga-nauczyc-nas-gry-komputerowe-cz-i&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zenobius.zeno.pl/archives/595/notka/czego-moga-nauczyc-nas-gry-komputerowe-cz-i/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pogoda rowerowi nie straszna. Czyli jak to jest jeździć w basenie.</title>
		<link>http://zenobius.zeno.pl/archives/353/notka/pogoda-rowerowi-nie-straszna-czyli-jak-to-jest-jezdzic-w-basenie</link>
		<comments>http://zenobius.zeno.pl/archives/353/notka/pogoda-rowerowi-nie-straszna-czyli-jak-to-jest-jezdzic-w-basenie#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 06:22:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zenobius</dc:creator>
				<category><![CDATA[Notka]]></category>
		<category><![CDATA[droga]]></category>
		<category><![CDATA[korek]]></category>
		<category><![CDATA[pogoda]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[rower]]></category>
		<category><![CDATA[spacer]]></category>
		<category><![CDATA[taksówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zenobius.zeno.pl/?p=353</guid>
		<description><![CDATA[Dziś historia z życia wzięta, oparta na faktach wręcz nadto autentycznych. A właściwie.. to &#8220;wczoraj&#8221;, bo zdarzyło się to wczoraj. Pracuję trzy kilometry od miejsca w którym mieszkam. Przejście tego dystansu zajmuje mi od 24 do 32 minut. W zależności od nastroju, pogody, siły, chęci i innych pierdół które składają się na dany dzień. Na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś historia z życia wzięta, oparta na faktach wręcz nadto autentycznych. A właściwie.. to &#8220;wczoraj&#8221;, bo zdarzyło się to wczoraj.</p>
<p>Pracuję trzy kilometry od miejsca w którym mieszkam. Przejście tego dystansu zajmuje mi od 24 do 32 minut. W zależności od nastroju, pogody, siły, chęci i innych pierdół które składają się na dany dzień. Na wczorajszy dzień składał się głównie deszcz. Zresztą, szum wody spadającej z nieba towarzyszy nam ostatnio odkąd obudzimy się rano, do późnych godzin wieczorno-nocnych gdy w końcu zasypiamy. To, że leje, każdy widzi. A to, że niweluje to naszą chęć na wyściubianie nosa za drzwi chyba każdy czuje.</p>
<p>Tak więc wczorajszego poranka otworzyłem oczy, podniosłem się z wyra i zobaczyłem za oknem.. Szaro, Buro i Ponuro w gościnnych występach. Innymi trzema słowy &#8220;siąpi jak cholera&#8221;. You know the drill.</p>
<p>Rozleniwiony tym cudownym widokiem stwierdziłem, że pojadę do pracy taksówką. Tak, w takie dni mogę robić za &#8220;burżuja&#8221;.</p>
<p>Zadzwoniłem po taksówkę, oporządziłem się, wsiadłem do taksówki.. po 20 minutach i 300 przejechanych metrach podziękowałem taksówkarzowi i wróciłem do domu. Co tu robić, co tu robić. Pora była już późna, już się spóźniłem, dokładać do tego pól godziny na dojście do pracy &#8211; ouch. Stwierdziłem więc, że, aby nie przedłużać spóźnienia niebotycznie, zaoszczędzę czas pedałując na rowerze. Póki słońce świeciło póty na owym popylałem prawię codziennie, bo jednak wolę jechać 8-10 minut &#8211; zawsze można pospać sobie kwadrans dłużej. A kwadrans to dużo czasu. Szczególnie rano.</p>
<p>Tak czy siak, wszedłem do mieszkania, patrze za okno &#8211; objawienie! Nie pada. No to szybko kurtka na plecy, szalik, rękawiczki, rower, winda, schody, drzwi.. leje. Stwierdziłem &#8220;pierdziele&#8221;, uzbroiłem się, opatuliłem, włączyłem oświetlenie rowerowe, odblaski założyłem i długa. Czy pisałem już, że rower nie ma błotników? Ale nie takie rzeczy się robiło. Co prawda czułem się, jak bym jechał w basenie &#8211; ciekawe uczucie muszę powiedzieć &#8211; ale co tam, w pracy kurtka na wieszak, bluza na wieszak, gorąca herbatka, zmienić spodnie.. zaraz.. czy ja wziąłem spodnie? Nope. Super. Za późno było, by wracać się i po nie. Gdybym wrócił to bym już nie wyszedł, nie ma bata. W końcu co za dużo to niezdrowo &#8211; uznałbym to za znak z góry ( albo skądś ) i podziękował za dalsze namaczanie się. Jak już wolę to robić w wannie &#8211; gdzie jest _CIEPŁO_.</p>
<p>Dojechałem do biura. Kurtka na wieszak, bluza na wieszak, gorąca herbatka, włosy wysuszyć. No, i tia.. fajnie się pracowało w mokrych spodniach.. ;-)</p>
<p>Nie zmienia to faktu, że mam silne postanowienie dalej jeździć do pracy na rowerze. Nawet mimo tego, że tylko wczoraj próbowało zabić mnie koło trzech osób. Na drodze. Bo na rowerzyście łatwo pierwszeństwo wymusić.</p>
<p>Ba, zamierzam jeździć na rowerze w zimie. A jako, że aktualnie kończy się rowerowy sezon to zamierzam również zakupić sobie rower, bo póki co jeżdżę na pożyczonym. Taki będę.</p>
<p>Morał z tego taki, żeby nie dawać się przyrodzie i pogodzie. Że kwadrans to dużo czasu, szczególnie rano. Że jeżdżenie w deszczu nie jest takie złe na jakie wygląda ( gdy ma się spodnie na zmianę ). No i te całe błotniki &#8211; słyszałem, że całkiem spoko wynalazek.</p>
<p>No i ok, wracałem z rowerem w bagażniku samochodu kumpla.. ale to to ciiiiiii.. ;-)
<div class="fblike_button" style="margin-left: 30px; margin-top: 10px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fzenobius.zeno.pl%2Farchives%2F353%2Fnotka%2Fpogoda-rowerowi-nie-straszna-czyli-jak-to-jest-jezdzic-w-basenie&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zenobius.zeno.pl/archives/353/notka/pogoda-rowerowi-nie-straszna-czyli-jak-to-jest-jezdzic-w-basenie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak to się u mnie zaczęło? Czyli droga od pasji w okół komputerów do bycia programistą..</title>
		<link>http://zenobius.zeno.pl/archives/293/notka/jak-to-sie-u-mnie-zaczelo-czyli-droga-od-pasji-w-okol-komputerow-do-bycia-programista</link>
		<comments>http://zenobius.zeno.pl/archives/293/notka/jak-to-sie-u-mnie-zaczelo-czyli-droga-od-pasji-w-okol-komputerow-do-bycia-programista#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Aug 2010 15:59:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zenobius</dc:creator>
				<category><![CDATA[Notka]]></category>
		<category><![CDATA[Opinie]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Projekty]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[php]]></category>
		<category><![CDATA[projekt]]></category>
		<category><![CDATA[specjaliści]]></category>
		<category><![CDATA[strony]]></category>
		<category><![CDATA[zeno]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zenobius.zeno.pl/?p=293</guid>
		<description><![CDATA[Od czego zacząć gdy chce się zostać programistą? Od książek.. Wiedza i praktyka to podstawa, a im wcześniej zaczniesz się uczyć tym szybciej zaczniesz robić rzeczy które są Ci pomocne lub które mogą pomóc ludziom w robieniu ich monotonnych rzeczy &#8211; czyli zarabiać na swoich programach, swojej pasji. W końcu podstawowa cecha każdego programisty to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od czego zacząć gdy chce się zostać programistą? Od książek.. Wiedza i praktyka to podstawa, a im wcześniej zaczniesz się uczyć tym szybciej zaczniesz robić rzeczy które są Ci pomocne lub które mogą pomóc ludziom w robieniu ich monotonnych rzeczy &#8211; czyli zarabiać na swoich programach, swojej pasji. W końcu podstawowa cecha każdego programisty to lenistwo ;-)</p>
<p>Od dawna zbierałem się do napisania notki o moich początkach, pewnie będzie ona długa, ale myślę, że teraz jest dobry moment na napisanie tego tekstu.</p>
<p>Takim ostatnim kamykiem w bucie, który spowodował, że zabrałem się za pisanie jest film na blogu <a title="Jakub Dabkowski" href="http://k00ba.pl/" target="_blank">Jakuba Dąbkowskiego</a>, który był moim Project Managerem gdy pracowałem w Implixie.</p>
<p>Co ciekawe, za niecałe trzy tygodnie ten blog będzie obchodził trzecie urodziny (<a title="Bob Dorough - Three Is The Magic Number " href="http://www.youtube.com/watch?v=rUXtUD81G-g" target="_blank">three is the magic number</a>). I choć te trzy lata to ułamek mojego zajmowania się programowaniem, to jest to główny okres mojego bycia zawodowym programistą, czyli zarabiania na tym co lubię robić. Zbiega się to też z początkami mojej pracy w Implixie.</p>
<p>Wspomniany <a title="o inspiracjach w zyciu programisty" href="http://k00ba.pl/post/1029725749/o-inspiracjach-w-zyciu-programisty" target="_blank">wpis/video na blogu Jakuba</a><br />
<object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="640" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/9IoWNH6S7SU&amp;rel=0&amp;color1=0xb1b1b1&amp;color2=0xd0d0d0&amp;hl=en_US&amp;feature=player_embedded&amp;fs=1" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="640" height="385" src="http://www.youtube.com/v/9IoWNH6S7SU&amp;rel=0&amp;color1=0xb1b1b1&amp;color2=0xd0d0d0&amp;hl=en_US&amp;feature=player_embedded&amp;fs=1" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Chłopaki skupili się na tym co trzeba, żeby zostać &#8220;programistą aplikacji internetowych&#8221;.</p>
<p>Ja bym zaczął trochę wcześniej. Według mnie, żeby zacząć w ogóle programować &#8211; wszystko jedno czy strony WWW, duże aplikacje webowe, aplikacje desktopowe, serwery, bazy danych, sterowniki do drukarek czy anten kierunkowych w satelitach NASA trzeba mieć pojęcie o komputerach generalnie &#8211; czyli jak to się wszystko kręci. Myślę, że ogólna wiedza, lub wiedza skąd daną wiedzę szybko zdobyć, przyda się każdemu.</p>
<p>Nie mówię, że naukę programowania należy zacząć od <a title="Assembly Tutorial" href="http://www.xs4all.nl/~smit/asm01001.htm" target="_blank">Assemblera</a>, ale przydaje się mieć pojęcie <a title="32-bit" href="http://en.wikipedia.org/wiki/32-bit" target="_blank">czemu 32bitowe procesory mogą obsłużyć max 4Gb RAMu?</a></p>
<p>Dopiero gdy posiądziemy podstawową wiedzę można się zastanowić &#8220;co tak naprawdę chce programować?&#8221; i iść w tym konkretnym kierunku, bo opcji jest multum &#8211; choć nie trudno się potem cofnąć. Gdy ja stanąłem na tym rozdrożu wybrałem aplikacje internetowe &#8211; ale o tym czemu, to będzie dalej.</p>
<p><strong>Tekst jest długi &#8211; jeżeli nie chce Ci się czytać wszystkiego &#8211; to przedostatni paragraf jest podsumowaniem.</strong></p>
<h3>Trochę mnie w liczbach żebyście wiedzieli czy warto dalej czytać..</h3>
<p>Od ośmiu miesięcy pracuję w MTV Networks Polska. Od pięciu lat prowadzę swoją firmę &#8211; Zeno.pl . Zlecenia dla klientów realizuje od ośmiu lat. W tym czasie pracowałem z/dla/w ponad 20 różnych firmach przy różnych projektach. Przez większość tego czasu byłem freelancerem. Często byłem zatrudniany na kilka miesięcy aby rozwiązać jakiś problem, zrealizować jakieś konkretne zadanie lub uporządkować pracę innych programistów. Teraz jestem &#8220;zaczepiony&#8221; w jednej konkretnej firmie &#8211; po raz pierwszy w korporacji i jest to kolejne ciekawe wyzwanie i masa doświadczeń.</p>
<p>Firmy dla których pracowałem były zupełnie różne &#8211; od molochów będących kontynuacją firm rodem z PRLu, przez małe, kilkuosobowe firmy zarabiające bezpośrednio na ruchu na ich stronach, firmy które tworzą oprogramowanie które jest wykorzystywane przez ich użytkowników &#8211; z czego czerpią profity po firmy które tworzą &#8220;content&#8221; i na nim zarabiają. W modelach B2B, abonamentowych i całej masie innych. Z każdego takiego kontraktu czy współpracy starałem się wynieść maksymalnie dużo wiedzy o danym biznesie i sposobie zarządzania firmą, prowadzenia projektów, marketingu i wszystkim innym co w danej firmie się toczyło.</p>
<p>A tak generalnie, to programuję od 18 lat, czyli przełomu zerówki i pierwszej klasy podstawówki &#8211; o ile można nazwać programowaniem grzebanie się w <a title="GW BASIC" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/GW_BASIC" target="_blank">GW BASIC</a>u i <a title="QBasic" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/QBasic" target="_blank">QBasic</a>u.</p>
<h3>Początki</h3>
<p>Moi rodzice zrobili błąd kupując komputer gdy miałem dwa lata. Napromieniowywałem się monitorem siedząc na ich kolanach i pewnie dlatego tak weszło to w moją krew. Gdy tylko byłem w stanie grałem na tym starożytnym już PCcie w Spacewars, PC-POOLa, Prince of Persia, Space Quest oraz jakiś fikuśny program do nauki angielskiego. Był tam też <strong>GW BASIC</strong>, do którego to moi rodzice nabyli mi książkę gdy miałem jakieś sześć lat. Niesamowicie pochłonęło mnie <strong>rysowanie w ASCII &#8220;wyścigówek&#8221; i przesuwanie ich po ekranie</strong>.</p>
<p>Potem przyszedł update systemu i Sim City &#8211; które to trzeba było umieć odpalić w trybie CGA, do tej pory pamiętam, że był to przełącznik <em>/m .</em> Ale oprócz tego dostał mi się też <strong>QBasic z grą (z kodem źródłowym!)</strong> w której dwie małpy rzucały w siebie bananami po ustawieniu odpowiedniego kątu i siły rzutu (taki pierwowzór Scorcha). <strong>Grzebałem się w tym kodzie i zmieniałem parametry gry ile mogłem.</strong> W międzyczasie pojawił się <strong>MKS Vir z bazą wirusów &#8211; przez którą zainteresowałem się tematyką infekcji komputerów i jak to się właściwie dzieje, że komputer choruje.</strong></p>
<p>Brat znajomego miał Amigę 600 &#8211; na której to cięło się w gry.. i patrzyło jak ów brat robi animacje. I choć realizm efektów powalał na kolana ;-), to nigdy do grafiki mnie nie ciągnęło.</p>
<p>W pierwszej podstawówce do której chodziłem głównie zajmowaliśmy się graniem w Prince of Persia 2 i The Lost Vikings. Ale też chodziliśmy do położonego nieopodal Pałacyku dla Młodzieży gdzie <strong>mieliśmy zaszczyt przepisywać kod z wydruków do Commodore 64 i obserwować jak komputer generuje przepiękną grafikę, w tym fraktale</strong>. Lub.. gdy mieliśmy szczęście i przed nami była jakaś grupa, która wczytywała gry z kaset &#8211; mogliśmy w nie pograć. Ale to była rzadkość, bo zazwyczaj trzeba było zaczynać proces ładowania od nowa &#8211; w końcu podłogi były krzywe i gdy się po nich chodziło, to magnetofony drgały i program się nie wczytywał (ale ból z głowicami chyba każdy zna ;-) ).</p>
<p>Nie pamiętam już kiedy, ale nastąpił wielki skok &#8211; od pierwszego PCa &#8211;  IBM PC AT, 12MHz z Turbo, 648KB RAMu i 20Mb dysku, z dwoma stacjami  dyskietek 5,35&#8243; przeszliśmy do Intel Pentium 75MHz, 32Mb RAMu i, zdaje  się, że 1,2Gb dysku oraz S3 Trio64V+. Na ekranie własnego komputera pojawił mi się kolor!  Który do tej pory widziałem w Pegasusach, Amigach i komputerach w  szkołach do których chodziłem.</p>
<p>Ze starym ATkiem w domu rozwiązywałem tonę problemów, ale nigdy nie wyszedłem  poza DOSa i Norton Commandera. I mimo, że <strong>wiedziałem co to jest  autoexec.bat i config.sys</strong> oraz <strong>umiałem zainstalować znajomym sterowniki  do czytnika CD</strong> to sam takowego nie miałem. Przy pierwszej styczności z  CD-ROMem nie wiedziałem nawet, że jest to po prostu &#8220;stacja dyskow&#8221; i  wchodzi się na niego tak samo jak na dyskietki ( pisząc, zazwyczaj, d: &lt;enter&gt;). A teraz była nowa jakość  &#8211; Windows 95 który sam kumał takie rzeczy.</p>
<p>Trochę żałuję, że ominąłem posiadanie własnego 386/486, i mocne obcowanie z Win 3.1/3.11 &#8211; ale cóż ;-)</p>
<p>Za to razem z owym Pentiumem przyszli Settlers II i Fatal Racing.</p>
<p>Potem nadszedł <a title="Gambler" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gambler" target="_blank">Gambler</a>, a razem z nim cheaty do gier (Tips&amp;Tricks). A to otworzyło zupełnie nowe możliwości &#8211; bo nie dość, że miało się <strong>programy które potrafiły wyszukiwać w pamięci konkretne liczby</strong>, to jeszcze trzeba było czasem <strong>edytować pliki w Hexach</strong>. Z tego przyszła <strong>wiedza o adresowaniu pamięci, typach danych w niej przechowywanych, o przeliczaniu liczb z systemu dziesiętnego do szesnastkowego i bitowego</strong> &#8211; w końcu, jak chciało się mieć 1000 sztuk złota, to trzeba było wiedzieć co tam w pliku &#8220;save&#8221; wpisać i gdzie.</p>
<p>W szkole mówili na mnie &#8220;piter-cziter&#8221; bo właściwie nie było gry w której nie grzebałem. Moim największym osiągnięciem w tej dziedzinie było sprawienie, aby demo pierwszej części GTA nie wyłączało się po jakimś-tam czasie ( 5 minut? ).</p>
<p>Potem stałem się naczelnym naprawiaczem komputerów &#8211; zarówno hardware jak i software nie miały przede mną tajemnic. <strong>Formatowałem dyski, instalowałem systemy, wymieniałem karty graficzne</strong> &#8211; w końcu był boom na akcelerację 3D. Nawet <strong>kręciłem sprzęt</strong> &#8211; zaczęło się od przetaktowania mojego Pentium 75 na Pentium 90 &#8211; żeby Diablo II lepiej działało. Potem wyciągało się to kilka klatek więcej w Quake II.</p>
<p>Pod koniec podstawówki &#8211; 6, 7, 8 klasa -<strong> uczyłem się AC LOGO i rysowałem tym nieszczęsnym żółwiem przeróżne rzeczy</strong>. Potem liceum i<strong> Turbo Pascal</strong>.</p>
<p>Ale <strong>zanim nastąpiło liceum pojawił się Internet</strong>, a moja zacna rodzicielka była instruktorem w Altkom Akademia. Raz na jakiś czas w weekend, cała zgraja dzieciaków z podstawówki, pakowała się do sali wykładowej i w zamian za zainstalowanie na tym sprzęcie systemu operacyjnego i rzeczy potrzebnych do prowadzenia wykładów od poniedziałku, mogła grać ze sobą przez sieć, surfować po necie, gadać na IRCu i sprawdzać e-mail&#8217;e. Co za tym szło <strong>trzeba było rozwiązywać problemy z siecią &#8211; TCP/IP nie miało przed nami tajemnic</strong>. W końcu co powstrzyma ośmioro dzieciaków przed sprawdzeniem kto jest lepszy w Quake&#8217;a?</p>
<p>Co więcej system &#8220;instalowało&#8221; się używając Norton Ghost, również przez sieć.</p>
<p>W Altkom Akademii, gdy jeszcze była w domu handlowym Arka (tam, gdzie teraz jest Traffic) spędziłem pierwszą wakacyjną pracę. W ciągu ponad miesiąca nauczyłem się <strong>robić kable sieciowe</strong> i <strong>poruszać się jakoś w Linuxie</strong>. Ba, <strong>uczestniczyłem w stawianiu rozwiązania terminalowego</strong> &#8211; gdzie wszystkie pliki miały być dostarczane na komputery klienckie (terminale) z centralnego serwera, nawet nie wiedziałem, że to tzw. <a title="Cienki Klient" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Cienki_klient" target="_blank">cienki klient</a>. <strong>Nagrałem też pierwszą płytę CD</strong> (trwało to strasznie długo &#8211; ale co poradzić, nagrywarka 2x ).</p>
<p>Na koniec podstawówki stworzyliśmy w klasie naszą kronikę na CD. <strong>Nauczyłem się HTMLa, CSSów</strong> (no, powiedzmy ;-) ) i w wyniku tych prac każdy uczeń dostał płytkę z danymi kontaktowymi swoich kolegów, zdjęciem, jakimś krótkim &#8220;o sobie&#8221; i całą masą różnych innych rzeczy. Np. zeskanowanymi kronikami klasowymi. A wszystko ostylowane pięknymi tabelkami w tabelkach tabelek.</p>
<p>Razem z Internetem i Turbo Pascalem przyszła ochota i możliwości na naukę czegoś więcej. <strong>Zaczęła się moja era C i C++</strong>. <strong>Programowanie strukturalne, obiektowe, pierwsze klasy, dziedziczenie, hermetyczność, algorytmy i struktury danych</strong>. Ogrom wiedzy który trzeba było przyswoić przytłaczał, ale też kusił możliwościami.</p>
<p>Potem różne burzliwe dzieje sprawiły, że zamieszkałem u znajomego, świeżo upieczonego studenta PJWSTK na kierunku &#8220;programowanie gier komputerowych&#8221;. Jednocześnie <strong>pojawiło się PHP</strong> (a właściwie zaczęło być o nim głośniej) a to jak rozwijał się Internet sprawiało, że potencjał w nim siedzący był niesamowicie kuszący.</p>
<p>Ja stanąłem przed wyborem &#8211; zająć się aplikacjami &#8211; czyli pisaniem w C++ lub Javie, czy pójść w kierunku aplikacji internetowych &#8211; JSP, ASP, PHP. <strong>Wybrałem aplikacje internetowe </strong>i<strong> PHP</strong> &#8211; głównie dlatego, że stroną WWW łatwiej dotrzeć do wielu osób. A odkąd zacząłem programować chciałem, żeby z moich rozwiązań korzystało jak najwięcej osób.</p>
<p>Oczywiście nie zmieniało to faktu, że <strong>bawiłem się DirectX&#8217;em, czytałem zawzięcie o efektach graficznych</strong>, o tym jak karty graficzne generują obraz na ekranie itp. itd. Ale to była zabawa, poważna nauka, praca i czas szły w PHP.</p>
<p><strong>Najważniejsze było to, że wiedziałem, że to jest moja przyszłość i że  właśnie to chce w życiu robić. </strong></p>
<p>W międzyczasie zacząłem chorować, przez trzy lata  tułałem się bez diagnozy i byłem przykuty do mieszkania. I mimo, że  spałem długimi godzinami i byłem mocno wycieńczony &#8211; to gdy mogłem czytałem. Póki co<strong> żaden tutorial w internecie nie nauczył mnie podstaw danego zagadnienia tak dobrze, jak książka</strong>. Może to dlatego, że <strong>książkę wygodniej się czyta</strong> niż tekst na ekranie. A może raczej jest to spowodowane tym, że jednak <strong>aby wydać książkę trzeba o wiele więcej wysiłku &#8211; więc i jakość przekazywania wiedzy jest lepsza</strong>. Cokolwiek by to nie było &#8211; polecam na początku uczyć się z książek. Z internetu można uzyskać całkiem trafny pogląd na to co dany język czy baza danych mogą. Internet jest genialny do poszerzania wiedzy, wyszukiwania rozwiązań dla konkretnych problemów i idealny żeby znaleźć książkę na dany temat ;-), ale nie sprawdza się do początkowej nauki. Polecam też <strong>dobrze nauczyć się angielskiego</strong> &#8211; prosta sprawa &#8211; <strong>najwięcej zasobów w necie jest właśnie po angielsku</strong>.</p>
<p>Choroba dała mi łącznie pięć lat, przez które głównie, ale nie tylko, siedziałem w mieszkaniu i czytałem wszystko co mi w ręce wpadło. Moi znajomi w tym czasie szli na studia, ja <strong>zaczynałem wykonywać zlecenia dla pierwszych klientów</strong>. Od prostego pocięcia grafiki do statycznej strony WWW, przez jakieś prościutkie skrypty wyświetlające aktualną datę na stronie. Dynamicznie generowaną galerię skanów &#8211; po wgraniu pliku txt i jpg o tych samych nazwach pojawiały się na liście i opis był brany z pliku. I tak powoli szedłem do przodu.</p>
<p>Gdy myślałem o możliwościach które daje nam Internet miałem niesamowite wizje przyszłości i tego jak to może na nas wpłynąć. <strong>Porywałem się na projekty olbrzymie, których nie byłem w stanie wtedy zrealizować</strong>.</p>
<p>Zawsze moją przewodnią myślą było to, żeby <strong>robić narzędzia które ułatwią ludziom życie</strong>. Lub <strong>wzbogacą je jakoś</strong>. Ułatwią robienie rutynowych rzeczy, żeby mieli <strong>więcej czasu na rzeczy kreatywne</strong>, których nie da się tak łatwo ubrać w język komputera.</p>
<p>Miałem po drodze sporo porażek. Niektóre wynikały z mojego charakteru, inne z braku wystarczającej wiedzy. Ale z każdej z nich brałem ile mogłem i starałem się nie popełniać drugi raz tych samych błędów.</p>
<p>Pierwszym takim projektem była strona internetowa dla mojego liceum, która miała być jednocześnie forum wymiany myśli, miejscem do prezentacji i ewentualnej sprzedaży swoich wyrobów przez uczniów (bo mieliśmy tam witrażownie i parę innych kreatywnych zajęć) i całą masą innych funkcjonalności. Nie było wtedy AJAXa, jQuery, zdaje się, że nawet XHTML raczkował. A ja &#8220;robiłem strony&#8221; od niecałego roku. W efekcie czego powstała strona, z autorskim forum z &#8220;bazą danych&#8221; w XMLu  &#8211; marny pomysł ;-) . I na tym się skończyło.</p>
<p>Potem przyszedł projekt gry przeglądarkowej, zdaje się, że wtedy nie było jeszcze OGame&#8217;ów i innych bajerów. Chociaż pewnie pierwszy pomysł na grę przez przeglądarkę to to nie był.</p>
<p><strong>Ale każde to niepowodzenie sprawiało, że uczyłem się dalej i chciałem  móc dojść do takiego etapu w którym mógłbym zrealizować to wszystko  efektywnie i efektownie.</strong></p>
<p>Miałem też sukcesy. Jedna z pierwszych stron, zrobionych już po zarejestrowaniu Zeno.pl, dalej działa &#8211; <a title="Mistrzowie Imprez" href="http://www.mistrzowieimprez.pl/" target="_blank">mistrzowieimprez.pl</a> . A na końcu źródła strony można wciąż zobaczyć<br />
<code>&lt;!-- Powered by ZenoFUEL 1.0.23 check it at: http://fuel.zeno.pl --&gt;</code></p>
<p>Zupełnie nowatorski projekt, jak na tamte czasy, dwu-klikowego uploadu zdjęć do neta, z generowaniem linków na fora, do maili, itp. itd. &#8211; <strong>winogrono.net</strong> -  miał ponad 150k odsłon miesięcznie po dwóch miesiącach działania. A linki z wykorzystaniem winogrono.net dostawałem np. od ludzi grających w EVE Online lub znajomych na GG, którzy nie wiedzieli, że to moja strona. Było to też ciekawe użycie marketingu wirusowego &#8211; bo ludzie sami zarażali innych &#8211; dając im linka do strony sprawiali, że ludzie sami zaczynali używać tego narzędzia.</p>
<p>Niesamowite jest to, że <strong>grając przez sieć w różne gry</strong>: Ultima  OnLine, Counter  Strike, Day of Defeat, Battlefield 1942 <strong>poznałem całą  masę ludzi</strong> którzy  albo robili to co ja i <strong>mogliśmy się wymieniać  doświadczeniami</strong>, albo  chcieli robić to co ja i <strong>mogłem ich uczyć</strong>.</p>
<p>Tak spotkałem <a title="Kamil Jakubowski" href="http://kamil.zeno.pl" target="_blank"><strong>Kamila</strong></a> z którym  współpracuję do tej pory i który ogromem swojej wiedzy w niektórych dziedzinach przewyższa mnie oraz <a title="Przemysław Melnarowicz" href="http://melnarowicz.pl" target="_blank"><strong>melera</strong></a> który aktualnie rozrywany jest przez  klientów chcących by zrobił im  grafikę. Przez moją &#8220;szkółkę&#8221; przewinęło  się w ciągu ostatnich pięciu  lat kilka osób, które teraz pracują w różnych firmach jako programiści WWW i odnoszą w nich sukcesy.</p>
<p><strong>Pierwszy staż w firmie</strong> miałem w 2004 roku, była to znów Altkom Akademia, gdzie robiłem zupełnie nowe dla mnie rzeczy w PHP. Między innymi program do rejestracji sal oraz rejestracji gości w biurze. Opiekowałem się też po części outsource&#8217;owanym do Altkomu systemem księgowym dla HP. No i robiłem aplikację do zamawiania sprzętu łącznie z wysyłaniem maili do różnych ludzi gdy spełnione zostały określone warunki &#8211; np. koszt przewyższał 5000zł.</p>
<p>Po stażu, w 2005 roku, założyłem Zeno.pl, bo liczba zleceń była już znacząca a projekty coraz ciekawsze i trudniejsze. W sierpniu 2007 wpadłem na szalony pomysł wyprowadzenia się do Gdyni, gdzie we wrześniu dostałem pracę w Implixie &#8211; rozmawiając przez Skype&#8217;a a potem na żywo w biurze. Zajmowałem się wtedy dużymi aplikacjami &#8211; m.in. <a title="Talkstream" href="http://talkstream.com/" target="_blank">talkstream.com</a> czy <a title="Get Response" href="http://www.getresponse.com/" target="_blank">getresponse.com</a> &#8211; <strong>nauczyłem się sporo o wysyłce maili, łączenia PHP z Flashem</strong> i całej masy innych rzeczy.</p>
<p>Po czterech miesiącach dostałem ofertę nie do odrzucenia znów w Warszawie, gdzie<strong> nauczyłem się kodowania plików flv do formatów webowych</strong>. Powstała, i niedługo potem upadła, jedna z pierwszych telewizji przez internet w Polsce ;-)</p>
<p>Potem była praca w różnych firmach ( <a title="Piotr Baranowski, Goldenline.pl" href="http://www.goldenline.pl/piotr-baranowski5" target="_blank">goldenline</a>, <a title="Piotr Baranowski, profeo.pl" href="http://www.profeo.pl/zenobius" target="_blank">profeo</a>, <a title="Piotr Baranowski, LinkedIn.com" href="http://pl.linkedin.com/in/zenobius" target="_blank">linkedin</a> ). Przychodziłem, <strong>robiłem coś dużego i szedłem dalej</strong>. Czasem <strong>nadzorowałem projekt</strong>, czasem <strong>oceniałem jego koszty czasowe lub pieniężne</strong>. <strong>Uczestniczyłem w negocjacjach</strong>. W końcu zaczęły się zlecenia gdzie <strong>prowadziłem projekty</strong>. Ale głównie programowałem. Rzadko uczyłem się nowych rzeczy, po drodze &#8220;liznąłem&#8221; PERLa i Pythona. Nadszedł okres lekkiej stagnacji.</p>
<p>Potem wybuchł <strong>AJAX i biblioteki JavaScript&#8217;owe</strong>.  I znowu było się czego uczyć. Ale od momentu w którym zacząłem być freelancerem <strong>uczę się na bieżąco tego co jest mi potrzebne</strong> i <strong>trzymam rękę na pulsie, żeby wiedzieć co może niedługo przyjść</strong>.</p>
<p>Teraz <strong>znów uczę się nowych rzeczy</strong> &#8211; bo skala projektów w MTV jest o wiele większa niż projektów z którymi miałem do czynienia do tej pory, a co za tym idzie, rozwiązania problemów są zupełnie inne. <strong>Nowe wyzwania potrzebują nowego spojrzenia.</strong></p>
<h3>Czego można się z tego nauczyć?</h3>
<p>Moja droga nie jest zbyt standardowa. Chociaż prawdą jest, że IT to taka fajna dziedzina, którą może zająć się każdy kiedy chce. Jasne, nie każdy nauczy się programować &#8211; ale jeżeli chce, to może kupić książkę i spróbować. Ja wiązałem moje życie zawodowe z komputerami od podstawówki. Spadła na mnie choroba, która mimo całej swej uciążliwości, sprawiła, że miałem dużo czasu na naukę tego czego chciałem się uczyć. Tak czy siak, można z tego wyciągnąć trochę uniwersalnych rad, a może ktoś wyciągnie coś jeszcze?</p>
<p><strong>Jeżeli pasjonują Cie komputery &#8211; poznawaj je</strong>. Nie musisz decydować się od razu na jakąś dziedzinę, sprawdź co sprawi Ci największą frajdę. Cała masa ludzi robi teraz niesamowite rzeczy &#8211; czytniki fal mózgowych, operowanie komputerem za pomocą ruchów dłoni, urządzenia szóstego zmysłu, robotyka &#8211; wszędzie jest programowanie. I nawet jeżeli za jakiś czas stwierdzisz, że nie chcesz już programować anten satelitarnych dla NASA i wolisz robić strony firmowe w jakimś języku webowym &#8211; to część Twojej wiedzy będzie dalej przydatna (chociaż kto wie w czym pisze się w NASA :O ).</p>
<p><strong>Na początku ucz się z książek</strong> &#8211; to najbardziej kompletne ( choć często nie wolne od błędów ) źródło wiedzy.</p>
<p>Czegokolwiek nie będziesz programować<strong> naucz się podstaw</strong> i <strong>aktualnych trendów</strong> &#8211; znajomość słownictwa, ogólnych zagadnień, stosowanych skrótów, nazw różnych algorytmów, nomenklatura programowania obiektowego czy wzorców projektowych ułatwi Ci zrozumienie tego co do Ciebie mówią.</p>
<p><strong>Naucz się uczyć i szukać wiedzy</strong> &#8211; nie jesteś w stanie zapamiętać wszystkiego, ale powinieneś pamiętać co wpisać w Google, żeby znaleźć odpowiedź na Twoje pytanie.</p>
<p><strong>Bierz udział w dyskusjach</strong> na forach, dołącz do społeczności, dopytuj się czemu tak a nie inaczej i staraj się zrozumieć rozwiązania. W takich miejscach znajdziesz wiele inspiracji.</p>
<p><strong>Staraj się poznawać zagadnienia poboczne</strong> do tego nad czym aktualnie pracujesz &#8211; poznanie większego obrazu pozwoli Ci lepiej umiejscowić to co robisz. Możesz też wpaść na zupełnie nowe rozwiązania Twoich problemów.</p>
<p><strong>Nie bój się nowych wyzwań</strong> &#8211; nawet jeżeli Ci się nie uda, będziesz bogatszy o doświadczenia i wiedzę.<strong> Z porażek wyciągaj maksimum informacji na przyszłość</strong>.</p>
<p><strong>Sprawdzaj się</strong>, wiedz ile czasu zajęło Ci dane zadanie, z czym były problemy co poszło gładko &#8211; <strong>śledzenie postępów motywuje</strong>.</p>
<p><strong>Nie daj się zaskoczyć</strong> i <strong>nie popadaj w stagnację</strong>. Jeżeli czujesz, że stoisz w miejscu &#8211; znajdź nową dziedzinę w której możesz się rozwijać.</p>
<h3>Podsumowując</h3>
<p>Ja sam, na początku, nie wiedziałem, że uczę się programować. Zdałem sobie z tego sprawę dopiero pod koniec podstawówki, gdy brałem udział w Olimpiadzie Informatycznej.. w AC LOGO ;-) Najpierw była to dla mnie zabawa (a co by było, gdyby małpa rzucała dwoma bananami, albo losową ich liczbą!), lub sposób na osiągnięcie celu w grze (nie chce mi się tłuc tych trolli w kółko, wrzucę sobie 29837192gp i od razu kupię tą mega zbroję). Uczyłem się tego co było mi potrzebne żeby te cele osiągnąć &#8211; ułatwić sobie życie, skrócić ilość czasu potrzebną mi na przejście gry, nie rezygnując z fabuły &#8211; bo fabuła fajna, 4h zbierania gp &#8211; nudne. To była taka nieświadoma nauka.</p>
<p>Potem zacząłem się uczyć świadomie &#8211; miałem szczątkową wiedzę, głównie z obserwacji. Zacząłem ją systematyzować przez uczenie się kontekstu i innych możliwości &#8211; wiedziałem co to integer, ale float? Wiedziałem, że można sortować wyniki, ale jak zrobić to najszybciej na danym zbiorze danych?</p>
<p>Gdy już miałem kompletniejszą wiedzę podstawową zacząłem szukać mojej niszy, mojej specjalizacji &#8211; tego w czym chce być naprawdę dobry. W końcu znalazłem &#8211; aplikacje internetowe. Zacząłem szukać rozwiązań najbardziej pasujących do mojego wyobrażenia siebie i tego co chciałem w danym momencie osiągnąć i zasobów które miałem aby zrealizować te cele &#8211; wybrałem PHP.</p>
<p>Kupiłem podręcznik do PHP i okazało się, że potrzebuję jeszcze nauczyć się bazy danych i konfiguracji Apache&#8217;a i najlepiej skubnąć coś więcej Linuxa. Potem zacząłem realizować moje pomysły, uczyłem się znów na bieżąco, ale tym razem świadomie, tego co było mi potrzebne. Wykorzystywałem wiedzę z C++ o programowaniu obiektowym by projektować drzewa klas. Łączyłem różne dziedziny ze sobą na coraz to nowe sposoby.</p>
<p>Potem przyszły dodatkowe technologie dające więcej możliwości w mojej dziedzinie &#8211; JavaScript, AJAX, XML, XSLT.. itd. itp. I znów nauka, rozwiązywanie problemów, nowe możliwości, nowe problemy i znów nauka..</p>
<h3>PS</h3>
<p>Tak, robiłem wtedy i robię dalej w życiu inne rzeczy niż siedzenie przed komputerem.</p>
<p>Nie, nie mam kolekcji flanelowych koszul w szafie ;-)</p>
<p>Tak, lubię komputery &#8211; jako narzędzia i dostarczycieli pewnej części rozrywki i spędzam przed nimi sporo czasu. Ale spędzam też sporo czasu na spacerach, w kinie, na imprezach, koncertach, czytając książki czy robiąc inne nie potrzebujące komputera rzeczy ;-)</p>
<p>Wszelkie pytania piszcie w komentarzach &#8211; postaram się odpowiedzieć.
<div class="fblike_button" style="margin-left: 30px; margin-top: 10px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fzenobius.zeno.pl%2Farchives%2F293%2Fnotka%2Fjak-to-sie-u-mnie-zaczelo-czyli-droga-od-pasji-w-okol-komputerow-do-bycia-programista&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zenobius.zeno.pl/archives/293/notka/jak-to-sie-u-mnie-zaczelo-czyli-droga-od-pasji-w-okol-komputerow-do-bycia-programista/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak odnieść sukces? TED.com</title>
		<link>http://zenobius.zeno.pl/archives/275/ciekawe-strony/jak-odniesc-sukces-ted-com</link>
		<comments>http://zenobius.zeno.pl/archives/275/ciekawe-strony/jak-odniesc-sukces-ted-com#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Aug 2010 06:27:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zenobius</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawe strony]]></category>
		<category><![CDATA[Opinie]]></category>
		<category><![CDATA[TED.com]]></category>
		<category><![CDATA[kunszt]]></category>
		<category><![CDATA[mobilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[pasja]]></category>
		<category><![CDATA[pomysł]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[skupienie]]></category>
		<category><![CDATA[specjalizacja]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[służba]]></category>
		<category><![CDATA[upór]]></category>
		<category><![CDATA[wytrwałość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zenobius.zeno.pl/?p=275</guid>
		<description><![CDATA[Kto nie zna TED.com &#8211; niech pozna. To niesamowita kopalnia wiedzy i miejsce w którym skupia się wielu współczesnych geniuszy z każdej właściwie dziedziny. A nawet dziedzin które nie mają jeszcze nazwy ;-) Niedawno nadrobiłem trochę oglądanie TEDowskich prelekcji i stwierdziłem, że kilkoma podzielę się z bliższym mi internetem ;-) Na pierwszy ogień idzie &#8220;Co [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kto nie zna <a title="Ideas worth spreading" href="http://ted.com">TED.com</a> &#8211; niech pozna. To niesamowita kopalnia wiedzy i miejsce w którym skupia się wielu współczesnych geniuszy z każdej właściwie dziedziny. A nawet dziedzin które nie mają jeszcze nazwy ;-)</p>
<p>Niedawno nadrobiłem trochę oglądanie TEDowskich prelekcji i stwierdziłem, że kilkoma podzielę się z bliższym mi internetem ;-)</p>
<p>Na pierwszy ogień idzie &#8220;Co prowadzi do sukcesu?&#8221; &#8211; czyli krótka ( trzy i pół minuty ) prezentacja stworzona przez Richarda St. Johna, średniaka &#8211; jak sam o sobie mówi, którego zastanowiło czemu akurat on odniósł sukces w swoim życiu. Poszukiwanie odpowiedzi trwało ponad 7 lat, podczas których rozmawiał z pięciuset ludźmi &#8211; od celebrytów, przez specjalistów, po ludzi który po prostu odnosili sukcesy, choć mało kto o nich słyszał.</p>
<p>Zaowocowało to książką <a title="Success book, 8 secrets of success by Richard St John" href="http://www.spikesguide.com/" target="_blank">Spike&#8217;s Guide to Success: Stupid, Ugly, Unlucky and RICH</a> oraz godzinami prelekcji prowadzonych w różnych miejscach na całym świecie.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="334" height="326" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="wmode" value="transparent" /><param name="bgColor" value="#ffffff" /><param name="flashvars" value="vu=http://video.ted.com/talks/dynamic/RichardSt.John_2005-medium.flv&amp;su=http://images.ted.com/images/ted/tedindex/embed-posters/RichardSt.John-2005.embed_thumbnail.jpg&amp;vw=320&amp;vh=240&amp;ap=0&amp;ti=70&amp;introDuration=15330&amp;adDuration=4000&amp;postAdDuration=830&amp;adKeys=talk=richard_st_john_s_8_secrets_of_success;year=2005;theme=how_we_learn;theme=not_business_as_usual;theme=presentation_innovation;event=TED2005;&amp;preAdTag=tconf.ted/embed;tile=1;sz=512x288;" /><param name="src" value="http://video.ted.com/assets/player/swf/EmbedPlayer.swf" /><param name="bgcolor" value="#ffffff" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="334" height="326" src="http://video.ted.com/assets/player/swf/EmbedPlayer.swf" flashvars="vu=http://video.ted.com/talks/dynamic/RichardSt.John_2005-medium.flv&amp;su=http://images.ted.com/images/ted/tedindex/embed-posters/RichardSt.John-2005.embed_thumbnail.jpg&amp;vw=320&amp;vh=240&amp;ap=0&amp;ti=70&amp;introDuration=15330&amp;adDuration=4000&amp;postAdDuration=830&amp;adKeys=talk=richard_st_john_s_8_secrets_of_success;year=2005;theme=how_we_learn;theme=not_business_as_usual;theme=presentation_innovation;event=TED2005;&amp;preAdTag=tconf.ted/embed;tile=1;sz=512x288;" bgcolor="#ffffff" wmode="transparent" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Osiem sekretów do odniesienia sukcesu, wg Richarda, to: <strong>pasja</strong> &#8211; robienie czegoś co się uwielbia, kocha. Pieniądze pojawiają się przy okazji. Jeżeli mamy robić coś całe życie i odnieść w tym sukces &#8211; trzeba to lubić. <strong>Ciężka praca</strong>, bo nic nie przychodzi łatwo. <strong>Kunszt</strong> &#8211; bycie naprawdę dobrym w swojej dziedzinie, wyspecjalizowanie się. Czyli zdobywanie wiedzy i doświadczenia przez praktykę. <strong>Skupienie</strong> &#8211; nie rozdrabnianie się na wielu polach czy wielu projektach &#8211; wybranie jednego i inwestowanie w niego całej siły. Mobilizacja i <strong>motywacja</strong> &#8211; trzeba potrafić przezwyciężyć nieśmiałość i samo-zwątpienie, być odważnym i wierzyć w siebie i swoje pomysły. <strong>Służba</strong> &#8211; robienie czegoś dla innych. Dostarczanie im wartości ( wszystko jedno czy namacalnych czy nie) &#8211; bo tylko dzięki nim można nabrać środków i siły by iść dalej. <strong>Pomysł</strong> &#8211; trzeba mieć dobry pomysł na to co chce się zrobić (nie takie proste? patrz dalej). <strong>Upór</strong>, wytrwałość &#8211; trzeba móc przetrwać porażki oraz CRAP ( z ang. &#8220;bzdury&#8221; ) &#8211; czyli Criticism, Rejection, Assholes, Pressure &#8211; krytykę ( nowatorskie pomysły często są odrzucane jako &#8220;to nie może się udać&#8221; ), odrzucenie, dupków i stres.</p>
<p><strong>Sposób na pomysły</strong> &#8211; aby być kreatywnym wystarczy: słuchać, obserwować, być ciekawym (świata i ludzi), pytać, rozwiązywać problemy i budować kontakty.</p>
<p>I pod tym ostatnim stwierdzeniem mogę się podpisać.</p>
<p>Czy ta lista jest kompletna? Póki co nie czuję potrzeby uzupełnienia jej o coś jeszcze.</p>
<p>Można jeszcze zapytać <strong>co znaczy &#8220;odnieść sukces&#8221; dla danej osoby</strong>, ale myślę, że jeżeli ktoś kocha to co robi, jego praca służy innym &#8211; wzbogaca ich życie o nowe przydatne przedmioty czy rozwiązania. Gdy to co robi motywuje go do dalszej pracy i gdy może realizować nowe pomysły to jest osobą odnoszącą sukces.</p>
<p>Miłego TEDowania, i nie oglądajcie wszystkiego za jednym razem ;-)
<div class="fblike_button" style="margin-left: 30px; margin-top: 10px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fzenobius.zeno.pl%2Farchives%2F275%2Fciekawe-strony%2Fjak-odniesc-sukces-ted-com&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zenobius.zeno.pl/archives/275/ciekawe-strony/jak-odniesc-sukces-ted-com/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czemu PHP a nie ASP lub JSP?</title>
		<link>http://zenobius.zeno.pl/archives/117/praca/czemu-php-a-nie-asp-lub-jsp</link>
		<comments>http://zenobius.zeno.pl/archives/117/praca/czemu-php-a-nie-asp-lub-jsp#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Jul 2009 10:36:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zenobius</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opinie]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[php]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zenobius.zeno.pl/?p=117</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio ktoś mnie zapytał &#8220;czemu akurat PHP?&#8221;. Gdy stałem przed wyborem języka w którym będę tworzył strony/aplikacje internetowe zrobiłem rozeznanie w terenie. ASP oznacza IIS Microsoftu. Cóż, mimo, że pracuje na Windowsie (tak, pracuje na Windowsie), to nie ufam temu systemowi jako systemowi na serwer. Poza tym Windows oznacza licencję, co oznacza wydawanie pieniędzy. Gdy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio ktoś mnie zapytał &#8220;czemu akurat PHP?&#8221;.</p>
<p>Gdy stałem przed wyborem języka w którym będę tworzył strony/aplikacje internetowe zrobiłem rozeznanie w terenie.</p>
<p>ASP oznacza IIS Microsoftu. Cóż, mimo, że pracuje na Windowsie (tak, pracuje na Windowsie), to nie ufam temu systemowi jako systemowi na serwer. Poza tym Windows oznacza licencję, co oznacza wydawanie pieniędzy. Gdy ma się 16 lat wizja kupowania Windows Server jest przerażająca. Chociaż dziś, po 7 latach, nie zmienił bym zdania ;-)</p>
<p>No i kurde.. serwer który musi mieć odpaloną grafikę? Nieee.. to nie jest normalne.</p>
<p>JSP oznacza Javę. Java jest ciężka. Maszyna wirtualna to narzut. Java nie jest demonem prędkości. Jedyny plus Javy to przenośność. Ale ten sam plus ma PHP. Do pisania aplikacji internetowych JSP sie nie nadaje. Grono przeszło na Pythona, strona Plus GSM bardziej nie śmiga niż śmiga..</p>
<p>Stanęło więc na PHP. W końcu język ten został stworzony po to, żeby pisać aplikacje internetowe. Kod działa na każdym systemie na którym można zainstalować serwer WWW który go obsługuje (Apache, lighthttpd, you name it..). Kod jest szybki, język się rozwija. A ja lubie Open Source i wszystko co się z nim wiąże (tak, wiem, Zend trzyma łapę na PHP, ale to co się dzieje z PHPem jest wg mnie bardzo sensowne).</p>
<p>Koszty związane z PHPem to dobra książka która go nauczy i łącze do internetu :-)
<div class="fblike_button" style="margin-left: 30px; margin-top: 10px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fzenobius.zeno.pl%2Farchives%2F117%2Fpraca%2Fczemu-php-a-nie-asp-lub-jsp&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zenobius.zeno.pl/archives/117/praca/czemu-php-a-nie-asp-lub-jsp/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Profesjonalizm w pracy, a strony WWW</title>
		<link>http://zenobius.zeno.pl/archives/44/notka/profesjonalizm-w-pracy-a-strony-www</link>
		<comments>http://zenobius.zeno.pl/archives/44/notka/profesjonalizm-w-pracy-a-strony-www#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Nov 2008 14:43:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zenobius</dc:creator>
				<category><![CDATA[Notka]]></category>
		<category><![CDATA[Opinie]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[profesjonalizm]]></category>
		<category><![CDATA[projekt]]></category>
		<category><![CDATA[specjaliści]]></category>
		<category><![CDATA[strony]]></category>
		<category><![CDATA[świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zenobius.zeno.pl/index.php/archives/44</guid>
		<description><![CDATA[Internet przesiąknięty jest &#8220;stronami internetowymi&#8221; tworzonymi przez ludzi, którzy nie mają o tym zielonego pojęcia. Od razu napiszę tu, że ja nie twierdze, że robię strony idealnie, ale myślę, że mój XHTML i CSS są całkiem niezłe. Co najgorsze, są to często studenci 4-5 roku, których tak nauczyli wykładowcy. Od razu napiszę, że nie generalizuje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Internet przesiąknięty jest &#8220;stronami internetowymi&#8221; tworzonymi przez ludzi, którzy nie mają o tym zielonego pojęcia. Od razu napiszę tu, że ja nie twierdze, że robię strony idealnie, ale myślę, że mój XHTML i CSS są całkiem niezłe. Co najgorsze, są to często studenci 4-5 roku, których tak nauczyli wykładowcy. Od razu napiszę, że nie generalizuje studentów. Raczej pije do wykładowców i tych ludzi którzy nie chcą sami zainteresować się tematem o którym się uczą. Ale to temat na osobny wpis.</p>
<h3>Klienci nie wiedzą czego oczekiwać</h3>
<p>Klient otwiera swoją nową stronę w swojej przeglądarce i jak widzą, że wygląda dobrze, to są szczęśliwi. Spora część z nich na szczęście wie, że istnieje wiele przeglądarek. Cześć z nich nawet testuje na nich strony. Ale większa część wierzy na słowo &#8220;specjaliście&#8221;. Kolejna porcja klientów chce pozycjonować swoją stronę. Ale ta sztuka jest dla przeważającej większości nich czarną magią. Nie wiedzą na przykład o tym, że strona musi być odpowiednio zbudowana (odpowiednio skonstruowany XHTML), żeby Google potrafiło prawidłowo zindexować (przeczytać) ich stronę i wiedzieć która treść strony co oznacza. Co jest nagłówkiem, co jest paragrafem, co jest listą a co menu.</p>
<p>Tak, w powyższym akapicie &#8220;pije&#8221; do stron na tabelkach. <strong>Język HTML powstał po to, żeby móc opisać treść dokumentu.</strong> Dzięki znacznikom (tagom) mamy dodatkowe dane o danych (metadane). Znacznik <em>&lt;table&gt; </em>służy do przedstawiania danych tabelarycznych, takich jak  skoroszyt w Excelu, jest to po prostu.. tabela. <strong>Czy strona WWW jest tabelą? Nie, nie jest.</strong> Strona WWW jest zbiorem części, segmentów. A do tworzenia segmentów służy znacznik <strong><em>&lt;div&gt;</em></strong>.</p>
<p><strong>Język HTML nie służy do tworzenia wyglądu strony</strong>. Strona WWW powinna być napisana tak, że po wyłączeniu szablonu stylu (<strong>CSS</strong>) będzie wyglądała prawidłowo i czytelnie. Właśnie w pliku CSS (Cascade Style-Sheet) definiujemy grafikę która nie jest częścią treści strony, tylko definicją jej wyglądu. Więc wszystkie tła, kolory, krój czcionki itd. znajdują się w pliku CSS.</p>
<p>Często w menu strony jest jakiś znaczek oddzielający poszczególne &#8220;linki&#8221; (kotwice, od znacznika <em>&lt;a&gt;</em> który znaczy anchor), takim popularnym znakiem jest |. Ale czy taki znaczek stanowi treść strony? Wnosi jakiś przekaz, treść, wiadomości? Nie. Dlatego powinien być zdefiniowany w pliku CSS. Dla znaku | jest to proste, wystarczy ustawić odpowiednio znacznik <em>height</em> i <em>border</em>.</p>
<p>Co do samego<strong> menu </strong>to są dwie techniki, albo po prostu piszemy &#8220;linki&#8221; po kolei w postaci: <em>&lt;a href=&#8221;" title=&#8221;"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href=&#8221;" title=&#8221;"&gt;&lt;/a&gt;</em> itd. albo tworzymy listę linków korzystając ze znacznika <em>&lt;ul&gt;</em> czyli &#8220;unsorted list&#8221;, a każdy link umieszczamy w <em>&lt;li&gt; </em>czyli &#8220;list item&#8221;. W drugim przypadku jest to czytelniejsze. A menu jest w pewnym sensie listą linków, spisem treści strony.</p>
<p>Kolejną rzeczą jest niedomykanie znaczników.  W HTMLu to przechodziło, w XHTMLu nie. <strong>XHTML to XML HTML, czyli HTML który ma być pisany zgodnie z zasadami XMLa. </strong>W XMLu wszystkie tagi mają być zamknięte w odpowiedniej kolejności i muszą być pisane małymi literami, podobnie jak atrybuty w tych znacznikach. Trzeba pamiętać o zamykaniu znaczników &#8220;pustych&#8221; czyli np. <em>&lt;img&gt; </em>który powinien wyglądać tak <em>&lt;img src=&#8221;" alt=&#8221;" /&gt;</em>. Pisanie /&gt; na końcu jest równoznaczne z napisaniem &lt;img&gt;&lt;/img&gt;. Ale jako, że w treści znacznika &lt;img&gt; nic nie występuje (między &lt;img&gt; a &lt;/img&gt; &#8211; cala treść jest w parametrach), to można go zamknąc w skrócony sposób.</p>
<h3>A po co to wszystko?</h3>
<p>W końcu jak strona wygląda dobrze, to kto by się przejmował, jak jest napisana nie? <strong>NIE.</strong></p>
<p><strong>Dzięki poprawnemu użyciu znaczników i pisaniu zgodnie z XHTMLem</strong> Google może łatwiej zindexować stronę. Wie w którym miejscu jest treść strony, wie co jest ważne, wie gdzie są nagłówki paragrafów &#8211; tytuły, czyli na co kładziony jest nacisk. Nie uważa całej strony za jeden wielki arkusz Excella. Strona napisana na <em>&lt;div&gt;</em> ach zajmuje mniej miejsca co oznacza mniejsze zużycie transferu na naszym koncie i oszczędność pieniędzy.</p>
<p>Dodatkowo jest to ułatwienie dla ludzi niepełnosprawnych, którzy korzystają np. z czytników do stron. Dla ludzi niewidzących nie jest ważne to jak strona wygląda, jest ważna jej treść. A jak cała treść będzie tabelką to czytnik strony się pogubi.</p>
<p>Mniej miejsca oznacza również mniejsze zapotrzebowanie na pamięć operacyjna przeglądarki gościa strony i mniejszy czas procesora potrzebny do wyświetlenia strony. Po prostu taka strona pojawia się szybciej w oknie przeglądarki.</p>
<p><strong>Dzięki oddzieleniu opisu wyglądu strony od treści strony (styl w CSS, treść i jej budowa w XHTML)</strong> oszczędzamy na transferze danych. Plik CSS ściągany jest do gościa naszej strony tylko raz. A każde przejście na inną podstronę oznacza ściagnięcie przez klienta całej treści strony. Jeżeli styl strony jest w osobnym pliku, to treść strony jest odchudzona i oznacza to mniejsze zużycie transferu, za który w końcu płaci klient.</p>
<p><strong>Poprawne zamykanie tagów</strong> oznacza, że przeglądarka nie musi &#8220;zastanawiać się&#8221; nad tym &#8220;co autor miał na myśli?&#8221;. Dzięki temu strona może wczytać się szybciej. Może dla współczesnych komputerów prędkość taka nie jest ważna, bo i tak strona pojawia się szybko. Ale dla urządzenia mobilnego (PDA, komórka, smartphone) to jest problem. Ich malutki procesorek musi przetworzyć całą masę informacji.</p>
<p><strong>Klient tak naprawdę nie powinien musieć nic wiedzieć o tworzeniu stron WWW.</strong> Od tego są specjaliści, żeby się na tym znać i dostarczyć dobrą, pełnowartościową usługę. Ale niestety praktyka pokazuje, że jak chcemy coś zrobić, to też musimy się na tym znać. Ubolewam nad tym strasznie.</p>
<p style="font-size: smaller">(ta notka napisana jest w oparciu o własne doświadczenia i o to, co często mówili mi moi klienci)</p>
<div class="fblike_button" style="margin-left: 30px; margin-top: 10px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fzenobius.zeno.pl%2Farchives%2F44%2Fnotka%2Fprofesjonalizm-w-pracy-a-strony-www&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zenobius.zeno.pl/archives/44/notka/profesjonalizm-w-pracy-a-strony-www/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ruszyła strona Zeno.pl</title>
		<link>http://zenobius.zeno.pl/archives/40/praca/ruszyla-strona-zenopl</link>
		<comments>http://zenobius.zeno.pl/archives/40/praca/ruszyla-strona-zenopl#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Oct 2008 21:37:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zenobius</dc:creator>
				<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Projekty]]></category>
		<category><![CDATA[firma]]></category>
		<category><![CDATA[framework]]></category>
		<category><![CDATA[projekt]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[xhtml]]></category>
		<category><![CDATA[xml]]></category>
		<category><![CDATA[xsl]]></category>
		<category><![CDATA[zend]]></category>
		<category><![CDATA[zeno]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zenobius.zeno.pl/index.php/archives/40</guid>
		<description><![CDATA[Wreszcie, korzystając z lekkiego &#8220;luzu&#8221; w pracy i paru dni gorszego samopoczucia, skończyłem stronę firmową. Szewc wreszcie przestał chodzić w dziurawych butach ;-) W pracy nad nią wykorzystałem moc jaką daje XML z połączeniu z XSTL. Dostarcza ją do waszych przeglądarek mój silniczek, oparty lekko na Zend Framework. Uprościłem w nim kontrolery tak żeby wczytywały [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wreszcie, korzystając z lekkiego &#8220;luzu&#8221; w pracy i paru dni gorszego samopoczucia, skończyłem <a title="Zeno.pl" href="http://zeno.pl" target="_blank">stronę firmową</a>. Szewc wreszcie przestał chodzić w dziurawych butach ;-)</p>
<p>W pracy nad nią wykorzystałem moc jaką daje XML z połączeniu z XSTL. Dostarcza ją do waszych przeglądarek mój silniczek, oparty lekko na Zend Framework. Uprościłem w nim kontrolery tak żeby wczytywały się szybciej. Szybciej działa też walidacja formularzy. Zend Framework ma to do siebie, że jest ociężały i zasobożerny. Z drugiej strony ma fajną budowę jeżeli chodzi o składnie i ciekawe rozwiązania typowych problemów.</p>
<p>Jeżeli ktoś ma jakieś uwagi, pytania czy pomysły odnośnie tej stronki &#8211; piszcie w komentarzach. Ciesze się, że wreszcie udało mi się skończyć moją firmową wizytówkę.</p>
<p><strong>Update:</strong> Niestety z powodu jeszcze nie rozpropagowanej domeny _czasem_ nie wczytuje się grafika do strony. Przez to komputer nie wie skąd pobrać grafikę, bo domena odsyła go do innego serwera. DNSy są tak zbudowane, że wymieniają się informacjami o zmianach w adresach domen, ale niestety trwa to jakieś dwa dni. Nie da się tego obejść. Potem wszystko powinno śmigać :-)
<div class="fblike_button" style="margin-left: 30px; margin-top: 10px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fzenobius.zeno.pl%2Farchives%2F40%2Fpraca%2Fruszyla-strona-zenopl&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zenobius.zeno.pl/archives/40/praca/ruszyla-strona-zenopl/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

