Moja Interpretacja filmów z notki o Świętach

15:57, 07 stycznia 2009 roku

| Notka, Opinie

Tak jak obiecałem piszę o filmikach z notki świątecznej. Ale najpierw..

Wszystkiego dobrego w nowym roku ;-)

Święta to komercha. Kiedyś (w Polsce nie tak dawno – PRL blokował komerche ;-), a na świecie dawniej ) magia Świąt polegała na tym, że siadało się z rodziną przy stole, spędzało z nią czas. Dzieci myślały o prezentach, a jakże, ale nie to było najważniejsze. Święta miały swoją magie, szanowaliśmy je. Okres beztroski, podsumowania roku (co jest bez sensu, ale nieważne). Generalnie czas pozytywny i refleksyjny :-)

Aktualnie sytuacja ma się trochę inaczej.

Świętych Mikołajów są setki, na każdym kroku – każdy chce nam coś wcisnąć. A spowszechnieli nam już na tyle, że zupełnie ich nie zauważamy i w pewnym sensie “olewamy”. Nie czekamy na tego jednego jedynego grubaśnego staruszka w czerwonym wdzianku który położy nam prezenty pod choinką gdy zaświeci pierwsza gwiazdka.

Świąt się nie szanuje, w święta się kupuje – im więcej, tym lepiej – dla producentów i dystrybutorów. A wszystko napędza marketing.

Przy takim zapotrzebowaniu na Mikołajów trzeba łapać ich więcej (zauważcie numer na wdzianku pierwszego Mikołaja – 1409). Przesyła się ich potem jako.. produkty (sic!) do różnych firm, żeby wciskali nam jakieś niepotrzebne nam przedmioty czy usługi. Teraz wiecie czemu jest tylu mikołajów na ulicach i skąd się biorą. Widzicie też ile przecierpieć musi Święty i ile czasu trzeba w to włożyć żeby stał się on przystosowany do ludzkich wymogów.

Przez brak szacunku (palenie, picie, przeklinanie przy nim – lekceważenie ogólnie przyjętych zasad dobrego postępowania), czuły na takie rzeczy, Mikołaj ponownie dziczeje i.. musi zginąć. Czyli nasz brak szacunku dla Świąt zabija je (ich atmosferę). A pokazane jest to w odpowiednio wstrząsający sposób. I przez to populacja Mikołajów może wyginąć!

A gdy nie będzie Świętych to i świąt nie będzie..

A co Wy o tym myślicie?


Napisane przez Zenobius | View Comments | Permalink

Ho ho ho merry Xmass

11:29, 24 grudnia 2008 roku

| Opinie

Nie jestem zbytnio Świątecznym człowiekiem. Nie lubię przepełniającej wszystko komerchy, przymusu kupowania prezentów, sztucznie tworzonej i nakręcanej atmosfery. Wyznaje zasadę, że każdy dzień jest ważny, każdego dnia można zrobić coś dobrego dla drugiego człowieka i nie trzeba wyrażać tego przez jakieś przedmioty.

Pewna grupa Fińskich twórców reklam i krótkich filmów zrobiła parę lat temu, wielokrotnie nagradzany film.. który jest dość kontrowersyjny, ale pokazuje wszystko to, co jest nie tak ze świętami w dzisiejszych czasach. Jak ludzie traktują święta, co dla nich znaczą, jak bezczeszczą tradycję – niekoniecznie chrześcijańską, również społeczną.

Nie jest słodki, nie jest miły – jest brutalny i mocny. Jest też po angielsku. Poniżej wklejam obie jego części. Moją interpretacje tych filmów napiszę za kilka dni. Kiedy już zdążycie to sobie samemu obejrzeć i przemyśleć.

A wszystkim tym którzy cenią takie wartości jak spokój, rozsądek, rodzina, przyjaźń, wspólny czas.. i nie biegają jak koty z pęcherzem po wyprzedażach, promocjach, szukając czegoś bez czego na pewno nie da się przeżyć świat.. życzę spokoju ducha, odpoczynku od zgiełku, szczęśliwej rodziny i powodzenia w takim życiu jakie sobie wybraliście!

(poniższe filmy nie są dla osób o słabych nerwach i małym dystansie do świata)

Rare Exports Inc. Finland

(link do wersji z polskimi napisami – nie gwarantuje, że są dobre – ok, są do dupy w sumie, ale lepsze to niż nic)

Rare Exports Inc. Finland – Official Safety Instructions

(link do wersji z polskimi napisami – nie gwarantuje, że są dobre – ok, są do dupy w sumie, ale lepsze to niż nic)

Uczcie się angielskiego!


Napisane przez Zenobius | View Comments | Permalink

Internet nielegalny? Przy okazji nowelizacji Kodeksu Karnego

01:19, 21 grudnia 2008 roku

| Notka, Opinie

Są w Polskim prawie takie przepisy jak brak możliwości prowadzenia samochodu osobowego kierowcom z kategorią “D” (autobus), przymusem rejestracji w sądzie stron internetowych aktualizowanych częściej niż raz na miesiąc (jako jakaś forma gazety) lub przymusie posiadania (wyrabianego co rok) zaświadczenia o nie wykonywaniu usług transportowych przez osoby prowadzące firmy i posiadające samochody ciężarowe (tak! w Polsce trzeba wyrabiać sobie zaświadczenie o tym, że _nie_ prowadzi się tej działalności – dobrze przeczytaliście i trzeba dodać, że takie zaświadczenie to około 120-540zł).

Właśnie dostałem linka od mojego qmpla Uapy do artykułu na blogu Vagla dotyczącego nowelizacji Kodeksu Karnego. Nowelizacja weszła w życie 18 grudnia tego roku i dotyczyła zagadnień “hackingu” oraz “pornografii”. Ale znów przypomniał o sobie inny przepis zawarty w jednym z nowelizowanych artykułów i myślę, że może on spokojnie stanąć obok tych wymienionych powyżej.

A o czym mowa? O takim oto sformułowaniu

1. Kto wytwarza, pozyskuje, zbywa lub udostępnia innym osobom urządzenia lub programy komputerowe przystosowane do popełnienia przestępstwa określonego w art. 165 § 1 pkt 4, art. 267 § 3, art. 268a § 1 albo § 2 w związku z § 1, art. 269 § 2 albo art. 269a, a także hasła komputerowe, kody dostępu lub inne dane umożliwiające dostęp do informacji przechowywanych w systemie komputerowym lub sieci teleinformatycznej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Czemu to zdanie jest złe? Otóż wyobraźcie sobie, że każdy link który jest w internecie, każdy podlinkowany kawałek tekstu, to są dane umożliwiające dostęp do informacji przechowywanych w systemie komputerowym lub sieci teleinformatycznej. Klikając w linka uzyskujecie dostęp do strony internetowej (która jest plikiem na serwerze będącym systemem komputerowym w sieci teleinformatycznej). Tworząc tą notkę tworze nowego linka za który będą mi grozić 3 lata odsiadki, ale zaryzykuje ;-) Każdy polityk posiadający stronę internetową (wliczając w to prezydenta) łamie prawo. Każda firma posiadająca stronę internetową łamie prawo.

Śmiać mi się chce, gdy dowiaduje się o takich rzeczach. Zaraz potem dochodzi do tego zażenowanie. Czemu w tworzeniu prawa nie biorą udziału ludzie którzy znają się na rzeczy i którzy maja na tyle otwarte umysły, żeby móc odnieść to co tworzą do rzeczywistego świata i rzeczywistych sytuacji? Kłania się umiejętność czytania ze zrozumieniem.

Dochodzi do tego kolejne pytanie: czemu przy tej nowelizacji nie usunięto tego, wielokrotnie krytykowanego, sformułowania?

A co powiecie na pospolite ruszenie praworządnych obywateli i powiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez wszystkich polityków?

Update:

Dzięki Tirpitzowi mam tutaj opinię karnistki:

Przepis art. 269b kk obowiązuje od 2004r. Obecna zmiana tego przepisu jest wynikiem zmiany przepisu art. 267 k.k. i tyle.Przepis zawsze budził kontrowersje ale przepis ten dotyczy tylko takich urządzeń lub programów, które celowo zostały przystosowane do popełnienia przestępstw w nim wymienionych, a przyjmuje się że karalne są zachowania podejmowane przez osoby nieuprawnione.Przepis pozwala np ścigać operatorów witryn internetowych udostępniających narzędzia programistyczne służące do powodowania obciążeń systemów komputerowych, osób umieszczających odnośniki (linki) do zasobów zawierających takie oprogramowanie oraz osób tworzących i rozpowszechniających wirusy komputerowe.
Po obecnej nowelizacji tak naprawdę nic szczególnego nie zmienia się, a tytuł artykułu ma charakter histeryczny.

Dodam jeszcze tylko od siebie że ten “pakiet” przepisó wszedł w życie na potrzeby UE.

Problem jest według mnie w tym, że w przepisie nie jest napisane, że odnosi się tylko do takich urządzeń, programów lub do osób nieuprawnionych. To jest “tylko” interpretacja osoby która ma zdroworozsądkowe podejście do sprawy. I dobrze, że tacy ludzie są i pewnie stanowią większość sędziów.

Pytanie, czy jeżeli ktoś miał by ochotę wnieść sprawę taką do sądu, to czy miała by ona w ogóle rację bytu?
No i czemu nikt nie czuje potrzeby zmiany tego przepisu, skoro jest niejednoznaczny?


Napisane przez Zenobius | View Comments | Permalink

Fallout 3 – recenzja

08:13, 18 grudnia 2008 roku

| Gry, Notka, Opinie

Grałem w Fallouta 3 od jakiegoś czasu. A właściwie “pogrywałem” (praca ważniejsza niż granie ;-) ). Na grę wszyscy czekaliśmy 10 lat. W przeciągu tego czasu rosły oczekiwania. Czy Fallout 3 od Bethesdy spełnił moje? Przeczytaj poniżej.

Niedawno skończyłem grać w w Fallouta 3. Pisząc “skończyłem grać” mam na myśli “zakończyłem podstawowy wątek fabuły”. Do obejrzenia zostało mi jakieś 70% lokacji – to nie jest dobre, a dalej jest jeszcze gorzej.. Zdążyłem już ochłonąć i przemyśleć to co widziałem i wyrobić sobie o tym wszystkim konkretne zdanie.

Moja opinia w jednym zdaniu brzmi:

“Chyba mieli za mało czasu.”

Dlaczego?

Podstawowy wątek fabuły jest świetnie dopracowany. Podobnie lokacje w których trzeba być. Lokacje w których nie trzeba być potrafią bardzo pozytywnie zaskoczyć, ale potrafią też być miejscem.. mordowni – i człowiek chodzi i szuka.. a tu się okazuje, że tylko i wyłącznie miał trochę amunicji “zmarnować”. To boli. Bo naprawdę widać olbrzymie pokłady niewykorzystanego potencjału. A mogło być milion razy lepiej niż jest. Jest “zaledwie” całkiem nieźle.

Męczy natomiast to, że kilka ładnych godzin przed końcem głównej lini fabularnej i nie zwiedzeniu 70% lokacji gry osiąga się maksymalny poziom doświadczenia (20). Nie jest to za fajne, bo zostało tyle perków do wypróbowania.. tyle lokacji do odkrycia, tyle expa do zdobycia. I owszem, zdobywa się je dalej.. ale cholernie wolno i nie do końca wiem czy kolejny poziom expa daje możliwość wybory perka bo nie udało mi się jeszcze nabić kolejnego levela.

Po przejściu gry – nie można grać dalej, więc lepiej zwiedźcie wszystko zawczasu! Koniec gry również jest jakiś.. niedorobiony – jakby gościom z Bethesdy skończyły się pomysły. Nie jest tak ekscytujący czy porywający jak niektóre sytuacje wcześniej.

Wymiar konsolowy gry jest dobijający – częste blokady przejścia tam, gdzie nic nie blokuje nam drogi. Niedorobione skakanie i brak możliwości wspinania się. Zawsze gdy postać stoi przy murze nie można podskoczyć – trzeba się trochę odsunąć, a wtedy często tracimy podporę i spadamy. Małą pierdołką jest to, że jak spojrzymy w dol, to nie widać naszych nóg – bardzo brakuje mi tego w grach. Ale to już czepialstwo.

W wielu questach czy miejscach dostajemy po oczach napisem: “You cannot use this yet” albo “You cannot use this now”. W jednej tylko lokacji – wirtualnej rzeczywistości – jest “System prevents you from using this now” – co jest zrozumiałe. Ale czemu, do jasnej ciasnej, dają nam po oczach napisem “You cannot use this yet”? – przecież to absurd. Zwykłe lakoniczne “You don’t know how to use this” byłoby lepsze. Szczególnie, że takie zdania odnoszą się do całkiem normalnych przedmiotów, w normalnych sytuacjach. Jak to nie umiem użyć.. przycisku? I czemu jest tutaj “yet”. Żeby gra była debiloodporna? Wzdech.

Opisy questów są mało dokładne – oczywiście tych pobocznych – główne opisane są nieźle. Samych questów pobocznych jest bardzo mało. Duża część postaci które się zabija ma imiona, ale i tak od razu atakują. Pewnie da się z nimi porozmawiać jak się ma niską karmę. Ale nie sądzę żeby było to więcej niż “co mogę u Ciebie kupić?”. Jeżeli chodzi o questy to Fallout 3 leży. Tylko główna linia fabularna i niektóre questy podrodze w lokacjach głównej linii fabuły są ciekawe ponad niski standard ale i tak większość z nich jest niedopracowana.

Jedna rzecz zasługuje na uznanie – włączenie czasu jako składnika decydującego o tym, że ludzie coś wiedzą o queście. Jeżeli ukończy się jakiś to musi minąć trochę czasu aż Three Dog zacznie mówić o tym w radiu i osoby zainteresowane questem będą o tym wiedziały. To jest bardzo bardzo fajne i Bethesda ma za to u mnie dużego plusa.

Grafika

Odkąd na moim sprzęcie mogę grać przy maksymalnych detalach to zacząłem doceniać grafikę. Jak dla mnie jest bardzo fajnie dopracowana, jest dużo szczegółów, dużo przedmiotów. Modele są ciekawe, efekty światła, noc dzień chmurki postacie. Z paczka tekstu high endowych jest jeszcze ładniej.

No dobra, ja nie umiem pisać o grafice – dla mnie liczy się grywalność i miodność ;-)

Podsumowanie

Podsumowując jest nieźle jeżeli tylko chce się poznać fabułe i przejść grę. Jest gorzej gdy liczymy na fajne subquesty. Jest jeszcze gorzej jeżeli liczymy na granie bez zużywania zbyt dużych pokładów amunicji – w 95% questow trzeba kogoś rozwalić bezpośrednio. Poza tym – bez strzelania trudno zdobyć doświadczenie.

Liczyłbym na rozwój gry w patchach – ale to raczej niemożliwe. Mam nadzieje, że ukaże się jakiś dodatek rozwijający fabułę w podstawowej grze.

Jestem zawiedziony ale rozumiem czemu jest tak jak jest, dlatego daje Falloutowi 8,5/10 w rankingu Zenobiusa :-)


Napisane przez Zenobius | View Comments | Permalink

Profesjonalizm w pracy, a strony WWW

15:43, 06 listopada 2008 roku

| Notka, Opinie, Praca

Internet przesiąknięty jest “stronami internetowymi” tworzonymi przez ludzi, którzy nie mają o tym zielonego pojęcia. Od razu napiszę tu, że ja nie twierdze, że robię strony idealnie, ale myślę, że mój XHTML i CSS są całkiem niezłe. Co najgorsze, są to często studenci 4-5 roku, których tak nauczyli wykładowcy. Od razu napiszę, że nie generalizuje studentów. Raczej pije do wykładowców i tych ludzi którzy nie chcą sami zainteresować się tematem o którym się uczą. Ale to temat na osobny wpis.

Klienci nie wiedzą czego oczekiwać

Klient otwiera swoją nową stronę w swojej przeglądarce i jak widzą, że wygląda dobrze, to są szczęśliwi. Spora część z nich na szczęście wie, że istnieje wiele przeglądarek. Cześć z nich nawet testuje na nich strony. Ale większa część wierzy na słowo “specjaliście”. Kolejna porcja klientów chce pozycjonować swoją stronę. Ale ta sztuka jest dla przeważającej większości nich czarną magią. Nie wiedzą na przykład o tym, że strona musi być odpowiednio zbudowana (odpowiednio skonstruowany XHTML), żeby Google potrafiło prawidłowo zindexować (przeczytać) ich stronę i wiedzieć która treść strony co oznacza. Co jest nagłówkiem, co jest paragrafem, co jest listą a co menu.

Tak, w powyższym akapicie “pije” do stron na tabelkach. Język HTML powstał po to, żeby móc opisać treść dokumentu. Dzięki znacznikom (tagom) mamy dodatkowe dane o danych (metadane). Znacznik <table> służy do przedstawiania danych tabelarycznych, takich jak  skoroszyt w Excelu, jest to po prostu.. tabela. Czy strona WWW jest tabelą? Nie, nie jest. Strona WWW jest zbiorem części, segmentów. A do tworzenia segmentów służy znacznik <div>.

Język HTML nie służy do tworzenia wyglądu strony. Strona WWW powinna być napisana tak, że po wyłączeniu szablonu stylu (CSS) będzie wyglądała prawidłowo i czytelnie. Właśnie w pliku CSS (Cascade Style-Sheet) definiujemy grafikę która nie jest częścią treści strony, tylko definicją jej wyglądu. Więc wszystkie tła, kolory, krój czcionki itd. znajdują się w pliku CSS.

Często w menu strony jest jakiś znaczek oddzielający poszczególne “linki” (kotwice, od znacznika <a> który znaczy anchor), takim popularnym znakiem jest |. Ale czy taki znaczek stanowi treść strony? Wnosi jakiś przekaz, treść, wiadomości? Nie. Dlatego powinien być zdefiniowany w pliku CSS. Dla znaku | jest to proste, wystarczy ustawić odpowiednio znacznik height i border.

Co do samego menu to są dwie techniki, albo po prostu piszemy “linki” po kolei w postaci: <a href=”" title=”"></a> <a href=”" title=”"></a> itd. albo tworzymy listę linków korzystając ze znacznika <ul> czyli “unsorted list”, a każdy link umieszczamy w <li> czyli “list item”. W drugim przypadku jest to czytelniejsze. A menu jest w pewnym sensie listą linków, spisem treści strony.

Kolejną rzeczą jest niedomykanie znaczników.  W HTMLu to przechodziło, w XHTMLu nie. XHTML to XML HTML, czyli HTML który ma być pisany zgodnie z zasadami XMLa. W XMLu wszystkie tagi mają być zamknięte w odpowiedniej kolejności i muszą być pisane małymi literami, podobnie jak atrybuty w tych znacznikach. Trzeba pamiętać o zamykaniu znaczników “pustych” czyli np. <img> który powinien wyglądać tak <img src=”" alt=”" />. Pisanie /> na końcu jest równoznaczne z napisaniem <img></img>. Ale jako, że w treści znacznika <img> nic nie występuje (między <img> a </img> – cala treść jest w parametrach), to można go zamknąc w skrócony sposób.

A po co to wszystko?

W końcu jak strona wygląda dobrze, to kto by się przejmował, jak jest napisana nie? NIE.

Dzięki poprawnemu użyciu znaczników i pisaniu zgodnie z XHTMLem Google może łatwiej zindexować stronę. Wie w którym miejscu jest treść strony, wie co jest ważne, wie gdzie są nagłówki paragrafów – tytuły, czyli na co kładziony jest nacisk. Nie uważa całej strony za jeden wielki arkusz Excella. Strona napisana na <div> ach zajmuje mniej miejsca co oznacza mniejsze zużycie transferu na naszym koncie i oszczędność pieniędzy.

Dodatkowo jest to ułatwienie dla ludzi niepełnosprawnych, którzy korzystają np. z czytników do stron. Dla ludzi niewidzących nie jest ważne to jak strona wygląda, jest ważna jej treść. A jak cała treść będzie tabelką to czytnik strony się pogubi.

Mniej miejsca oznacza również mniejsze zapotrzebowanie na pamięć operacyjna przeglądarki gościa strony i mniejszy czas procesora potrzebny do wyświetlenia strony. Po prostu taka strona pojawia się szybciej w oknie przeglądarki.

Dzięki oddzieleniu opisu wyglądu strony od treści strony (styl w CSS, treść i jej budowa w XHTML) oszczędzamy na transferze danych. Plik CSS ściągany jest do gościa naszej strony tylko raz. A każde przejście na inną podstronę oznacza ściagnięcie przez klienta całej treści strony. Jeżeli styl strony jest w osobnym pliku, to treść strony jest odchudzona i oznacza to mniejsze zużycie transferu, za który w końcu płaci klient.

Poprawne zamykanie tagów oznacza, że przeglądarka nie musi “zastanawiać się” nad tym “co autor miał na myśli?”. Dzięki temu strona może wczytać się szybciej. Może dla współczesnych komputerów prędkość taka nie jest ważna, bo i tak strona pojawia się szybko. Ale dla urządzenia mobilnego (PDA, komórka, smartphone) to jest problem. Ich malutki procesorek musi przetworzyć całą masę informacji.

Klient tak naprawdę nie powinien musieć nic wiedzieć o tworzeniu stron WWW. Od tego są specjaliści, żeby się na tym znać i dostarczyć dobrą, pełnowartościową usługę. Ale niestety praktyka pokazuje, że jak chcemy coś zrobić, to też musimy się na tym znać. Ubolewam nad tym strasznie.

(ta notka napisana jest w oparciu o własne doświadczenia i o to, co często mówili mi moi klienci)


Napisane przez Zenobius | View Comments | Permalink

Fallout 3

20:11, 01 listopada 2008 roku

| Gry, Opinie

Tytuł mówi wszystko: wreszcie wyszła PCtowa wersja Fallouta 3 :-) Pisze ten tekst równocześnie z graniem, więc wrażenia są na żywo.

Polski wydawca Fallouta 3, Cenega, skrewił robotę i edycja kolekcjonerska ukaże się dopiero w środę, za to zawierać będzie koszulkę.

Pierwsze wrażenie po odpaleniu gry.. menu jest zrobione świetnie. W tle przesuwają się slajdy z obrazkami w Falloutowym stylu, reklamy stylizowane na lata 60-70 XX wieku w USA (w końcu w roku 2077 zaczyna się apokalipsa, a w 2072 USA anektuje Kanadę ;-) ). W tle muzyka bojowa, kojarzy mi się z Battlefieldem 1942. Spodziewałem się jakiegoś jazziku. Ale pewnie i na to będzie pora.

Start a new Game i mamy jazzik w Intrze :-) Filmik znany z traialera, lampowe radio, hawajska panienka na desce rozdzielczej autobusu, odgłosy walki w tle.. wszyscy którzy interesowali się Falloutem od dawna kojarzą też Pana w Power Armour.

War.. war never changes.  Wprowadzenie w historię świata i tej części gry.

Następnie system tworzenia postaci. Ostatnio nie miałem okazji grać w wiele RPGów, ale z takim systemem jeszcze się nie spotkałem. Jest on jednocześnie tworzeniem naszego bohatera jak i wprowadzaniem w fabułę i tworzeniem relacji z graczem. Miłe zaskoczenie po tylu “sztywnych” systemach.

Co do samego tworzenia, to mamy do wyboru płeć, cztery kolory skóry,  sporo możliwości ustawienia twarzy (ale teraz wszyscy tak muszą mieć) oraz włosów. Nazwy są genialne, widać, że twórcy wykazali się pomysłowością i starali się w każdym szczególe. Sposób rozdzielania punktów, oraz tutoriale na początku gry również są genialne. Jeden minus – nie widać stóp przy patrzeniu w dół.

Alt-tabowanie z gry dzieje się natychmiastowo, tak samo z powrotem do gry. Jest to olbrzymi plus. Dodatkowo po każdym alt-tabie gra automatycznie przechodzi do menu (tak jakby nacisnęło się escape).

Pierwsze dialogi i.. pierwszy minus. Może to zmieni się w dalszej grze, ale na początku, niestety, mimo kilku opcji do wyboru to każda prowadzi do tego samego. Można ten sam cel osiągnąć na kilka emocjonalnych sposobów, ale zawsze efekt końcowy jest ten sam. Jeżeli tak to będzie wyglądać dalej, to cała magia Fallouta właśnie umarła.

Dobrze, jest ok. Na szczęście liczba odpowiedzi zwiększa się już przy następnych konwersacjach. I dalszy sposób tworzenia postaci dalej jest.. powalający swą pomysłowością i humorem. Humor w Falloutcie wiadomo.. ważna rzecz :-) Pytania w teście GOAT przypominają mi te z Jagged Alliance 2.

Tyle na wstępie. Czas zagłębić się w fabułę i questy. System walki jest czasem trochę sztuczny. Musze go poużywać żeby powiedzieć o nim coś więcej. Pewnie za parę dni zrobię update tą notkę.

Update:

Po paru questach i lokacjach odczucia mam pozytywne. Nie powalające ale pozytywne. Dużo rzeczy można rozwiązać na wiele sposobów, niestety trudno jest czasem uciec od walki, ale w końcu to świat po apokalipsie i ma być brutalny.

Grafika nie jest powalająca, za to gra działa szybko nawet na laptopie.

System walki jest świetny, można pobiegać sobie w Action Stylu ;-) można używać VATSa i niszczyć wrogów po kolei z użyciem punktów akcji (AP – Action Points). Perki dobrane są w świetny sposób. Przedmiotów dużo, sklepy daleko, nie ma jak tego wszystkiego nieść na sprzedaż. Na szczęście po paru questach ma się gdzie trzymać przedmioty.

Czy gra nadaje się na godnego następce Fallouta i Fallouta 2? Zobaczymy po ukończeniu gry :-)


Napisane przez Zenobius | View Comments | Permalink

Giganci komputerowi (i my – szaraczki ) w “czasach kryzysu”

16:18, 27 października 2008 roku

| Artykuły z błędami, Opinie

Chyba redakcja Computerworlda śpieszyła się z opublikowaniem artykułu i zrobili parę byków.

Jest tu cała masa mniejszych lub większych  błędów ortograficznych czy powtórzeń słów.

Co do samego artykułu:

Po pierwsze “kryzys” ( to słowo jest zdecydowanie nadużywane i przede wszystkim przesadzone ) dopiero może się zacząć. Komentarz do artykułu napisany przez Anubisa dobrze oddaje to co się tak naprawdę dzieje. Trudno żeby od razu zyski wszystkich gigantów posypały się na łeb na szyję. Szczególnie, że giganci działają na wielu rynkach – często na tych, których kryzys nie dotyczy.

Po drugie – informatyka rozwija się szybko. Wydatki na reklamę w internecie mają przegonić te przeznaczone na reklamę w radiu, gazetach i telewizji. Powodem tego jest możliwość większego kontrolowania grupy docelowej i tego jak reklama działa – czyli zwrotu inwestycji i kontroli wydatków.

W czasach gdy benzyna i ropa drożały zaczęły rozwijać się systemy do komunikacji online – np. video-konferencji. Okazało się, że zamiast lecieć (paliwo) czy jechać (paliwo) można porozmawiać przez Internet.

Gdy ludzie nie mają pieniędzy – szukają możliwości kupienia rzeczy jak najtaniej, więc przydają się portale aukcyjne i porównywarki cenowe.

Aplikacje, czy to internetowe, czy stand-alone  pomagają zautomatyzować pracę, zwiększyć jej efektywność. Dzięki czasowi zaoszczędzonemu na powtarzających się zadaniach można skupić się na czymś nowym. Zamiast ręcznie “pielęgnować” dane można zlecić to systemowi. Zamiast samemu przekazywać wiedzę drugiej osobie, można przekazać jej podstawy, a resztę udostępnić przez system zarządzania wiedzą. Zamiast pisać odręcznie faktury można zrobić sobie szablon w (Open)Office. Itd.

Gdy trzeba będzie szukać oszczędności, trzeba będzie zainteresować się tym co daje nam informatyka.

Moim zdaniem, jeżeli nawet kryzys nadejdzie to informatyka i Internet, w najgorszym przypadku, będą stały w miejscu. A jak dobrze pójdzie to jeszcze na tym zyskają. A osoby które najszybciej zdadzą sobie sprawę z tego, że inwestycje (zarówno czasu – przez wykorzystywanie tego co nam Internet daje, jak i pieniędzy – przez kupowanie rozwiązań) w informatykę dają zysk będą miały największe szanse przeżyć kryzys “obronną ręką”.

Update:

Temat został podchwycony przez TVN w tym artykule.


Napisane przez Zenobius | View Comments | Permalink

Fallout 3

21:22, 15 lipca 2008 roku

| Ciekawe strony, Gry, Notka, Opinie

Na targach E3 2008 Bethesda pokazała niecałe 5 minut z _akcji_ w Fallout 3. Specjalnie podkreśliłem słowo akcji, ponieważ chociażby z komentarzy na gamestar.pl wynika, iż ludzie mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem ;-)

Na starym dobrym No Mutants Allowed ( że też chłopaki nie mieli dość podczas bezFallout’cia które trwało od wydania Fallout 2 ;-) ) widać, że jednak niektórzy umieją interpretować informacje.

Tak więc wszyscy fani Fallouta – mi też się nie podoba to, co pokazał Todd Howard. Skupił się na bzikowaniu z Bloody Mess, a nie na części fabularnej, ciętym czarnym dowcipie, rozległości świata czy wreszcie samym aspekcie RPG. Do tego grał na padzie.. nie ma to jak FPP na padzie ;-) Ale muzyka jest dobrana świetnie, zarówno na trailerach jak i w.. stacjach radiowych odbieranych przez PIP Boya. Wspomniane zostało dostawanie questów przez radio – jeżeli nie będzie to przesadzone, to pomysł fajny – w końcu trudno zauważyć kogoś potrzebującego pomocy przemierzając pustynię.

System zatrzymywania czasu i celowania jest fajny i niefajny. Plus, że zostawili tą opcję, minus – bo można.. zatrzymywać czas a to daje sporą przewagę na polu walki. Plusem są zostawione stare dźwięki chociażby przy przełączeniu celów :-)  Plusem jest wygląd świata. Plusem jest możliwość budowania broni – w tym wyrzutni przedmiotów. W jednym z trailerów Todd strzela pluszowymi misiami. Jeżeli będzie się w to grać tak jak w Stalkera, to jestem za :-)

Do tego dochodzą klimatyczne smaczki, takie jak Perfect Life Trailer. Oczywiście oprócz scen mordu i.. tak tak.. znów Bloody Mess ;-)

Jestem dobrej myśli jeżeli chodzi o tą grę :-) Byle by tylko to wszystko nie zostało przesadzone i sztuczne.

Update:

Trailery też kręcone są z gry na Pada. Ja rozumiem, że pierwsza wersja będzie na X-Boxa ( wzdech ), ale to wygląda strasznie. Celowanie jest kanciaste, chodzenie jest kanciaste, skręcanie tułowia jest.. kanciaste. Może sposób chodzenia nie jest taki ważny, ale celowanie.. miałem okazję grać w Gears of War na X-Boxie. Przez dobre dwie godziny nie mogłem się przyzwyczaić do sterowania. W końcu, jak udało mi się przyzwyczaić, to z poruszaniem się nie miałem problemów – ale celowanie.. “za bardzo w górę”, “za bardzo w lewo”, “kurde.. za bardzo w prawo teraz” itd. tak się nie da grać. Ta sama gra na PC  – nie było problemów “boom headshot” i po sprawie ;-) . Tak więc granie na Padzie w FPP, i praktycznie w jakąkolwiek grę oprócz platformówek, jest dla mnie bezcelowe.

Jak tom-as słusznie zauważył Pad nadaje się też do grania w gry sportowe :-)


Napisane przez Zenobius | View Comments | Permalink

Znajomy Ci coś rekomenduje? Uważaj, to może byc oszustwo!

15:34, 11 lipca 2008 roku

| Notka, Opinie

Marketing to ciągła wojna z ludzką inteligencją i intuicją. Wygląda na to, że wiele firm twierdzi dalej, że w dzisiejszym świecie żeby człowiek coś kupił trzeba go.. umiejętnie oszukać. Kolejną granicę przekroczyła firma SocialMedia. Do reklamowanych przez nią produktów i usług dodają zdjęcie i imię Twojego znajomego – tak, żeby wyglądało na to, że to właśnie on poleca Ci dany produkt. Takie podejście sprawdza się głównie na portalach społecznościowych.

Wiele osób ( wg różnych badań od 24 do 43 procent ) korzysta przy zakupie z porad znajomych, nawet anonimowych “znajomych” których porady znaleźli w necie. Nawet nie szukając czegoś konkretnego do zakupu, pamiętamy zazwyczaj, że ktoś znajomy niedawno kupił sobie aparat fotograficzny i możemy właśnie jego spytać się o to jaki kupić sobie.

Przy takim zaufaniu jest to również idealne miejsce dla twórców wirusów. Nie trudno sobie wyobrazić sytuację w której dostajemy wiadomość od znajomego na naszej-klasie, gronie czy facebooku w której znajduje się link do “czegoś naprawdę śmiesznego!”, a tam gotowa infekcja. Patrzycie na linki od znajomych zanim klikniecie?

Ale wracając do tematu.. czy taka reklama może się sprawdzać na długą metę? Według mnie ma bardzo krótkie nogi i jest.. bezczelna. A przecież można w inny sposób..

Z niedawno sporządzonego raportu p.t. “Behavioral Targeting Attitudes: The Privacy Issues” wynika, że ludzie chcą dostawać reklamy (67% Amerykanów, głównie między 13 a 41 rokiem życia) – pod warunkiem, że rzeczywiście będą dopasowane do ich potrzeb. Gdyby reklamy były dla Użytkownika wartościowe, przydatne to z chęcią by w nie “klikał”.

Podnosi to jednak znów kwestię śledzenia ludzi w internecie i sporządzania raportów o ich zainteresowaniach – tworzenie profilu.

Ja osobiście ( i nie czuje się zbytnio odosobniony w tym temacie ) mam dość reklam które wyskakują mi na środek ekranu, krzyczą, graja i cuda na kiju robią ;-) Mam też dość reklam które w żywe oczy kłamią – w dzisiejszym świecie kłamstwo na temat technologii czy umiejętności szybko wychodzi na wierzch – bo jak ktoś sprawdzi i stwierdzi, ze reklamodawca kłamie – to nie będzie długo czekał z ogłoszeniem tego światu.

Wiadomym jest, że ludzie odpowiedzialni za portale chcą na nich zarabiać, że potrzeba pieniędzy na pensje, sprzęt, łącza i całe zaplecze firmowe, żeby portal mógł istnieć. Wiadomo, że te pieniądze są generowane przez użytkowników którzy korzystają z usług danego portalu. A reklama to jeden z najczęściej używanych aktualnie mechanizmów pozyskania funduszy. Ale czemu reklama ma przeszkadzać nam w korzystaniu z usług danej firmy?

Dla mnie idealnym wypośrodkowaniem między potrzebą uzyskania przychodu a spokojem Użytkownika jest właśnie reklama behawioralna – oparta o rzeczywiste potrzeby Użytkownika. Dzięki takiemu targetowaniu o wiele bardziej wartościowa zarówno dla reklamodawcy jak i odbiorcy. Bo ilu z nas kupiło Viagrę pod wpływem spamu? ;-) Oczywiście fakt zbierania danych o Użytkowniku powinien być jawny. I powinna być opcja dzięki której za jakiś abonament lub za darmo Użytkownik mógłby wyłączyć reklamy na swoim koncie. Szczerość więcej da niż najbardziej wysublimowane kłamstwo – które prędzej czy później wyjdzie na jaw.

A już bardzo fajnie by było, gdyby reklama była ładnie wpasowana w styl strony. Ale to już czcze marzenia ;-)

Wtedy reklama byłaby nieinwazyjna, pasująca do upodobań Użytkownika, który rzeczywiście częściej by z niej korzystał. I zysk dla reklamobiorcy jest zmaksymalizowany. Pomyślcie o tym drodzy Marketingowcy!


Napisane przez Zenobius | View Comments | Permalink